Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziwne twory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziwne twory. Pokaż wszystkie posty

Historia z życia wzięta "Why you don’t want to be with me?"

Dobra, przyznam się otwarcie, że napisałam już to "cudko" dawno temu, ale... zapomniałam o nim i zostało ono zagubione jako wersja robocza gdzieś w moim gigantycznym spisie postów na bloggerze x''p Pozwalam sobie dzisiaj wstawić taki "śmieciowy post", ale nie obawiajcie się, później w ciągu tygodnia zamierzam dodać już coś do poczytania! (tekst już gotowy, ale... no nie mam żadnego "ale"... ale... x''p może przejdźmy już dalej? ^^'')

Tym razem opowiem wam historię z życia wziętą... Jak już niektóre z was wiedzą, borykałam się swgo czasu z problemem stalkującego mnie ciapola... Jedyny pożytek z niego taki, że przynajmniej niejako dzięki niemu stworzyłam to coś... chociaż jakby się tak chwilę zastanowić, to nie wiem czy to faktycznie można uznać na plus ^^''

Niemniej, jedziemy x''D


Le chat:

Le stalker: Why u don’t want to be with me?
Kita-pon: Cause we just met twice and we don’t know each other?
Le stalker: It’s love at first glance. Do u believe in love at first glance?
Kita-pon: Em… No. Sorry.
Le stalker: No? How disappointing. I feel u just don’t want to date with me. What is wrong with me? What type of men do u like?

Le thinking of Kita-pon:
Jakich facetów lubię? Demonicznych lub opętanych, kur...de... ewentualnie przynajmniej ociekających krwią... lub substancjami krwio-podobnymi...



 
 

Kita-pon: ...
 Le Stalker: Why aren't u responding? I can see u read my message...
Kita-pon: ...
Le Stalker: Ok, nevermind... Just say why u don't wanna to be with me.


 Le thinking of Kita-pon:
No zgadnij, geniuszu... Chyba czegoś ci brakuje... Takiego sześciopaka... albo ośmiopaka... albo przynajmniej wystających talerzy biodrowych...




Kita-pon: ...
Le Stalker: U aren't responding again... Ok, I can deal with it. But anyway... Is there anything that will make me more attractive in ur opinion?


Le thinking of Kita-pon:
What can u do:
  • ·         Become 170-185cm height,
  • ·         Become longhaired Japanese, handsome guy in age range 22-30,
  • ·         Become muscular,
  • ·         Learn how to growl and sing or play guitar or drums,
  • ·         Learn how to speak in Japanese,
  • ·         Learn how to write and compose songs,
  • ·         Join hardcore, metal, visual-kei band,
  • ·     Make sure your band is Killaneth, TRNTY D:CODE, Nocturnal Bloodlust, Jiluka, Canival / Hiz, D'espairsRay, The GazettE, AvelCain, Lycaon, DADAROMA, DIO -distraught overlord-, Morrigan or any other band that I like,
  • ·         Make sure you’re in right band for 100% so there’re also other, right musicans,
  • ·         Create amazing songs, probably the best ones I ever heard in my whole life,
  • ·         Become fucking sexy,
  • ·         Exercise hard until u have six-pack or eight-pack abs,
  • ·        Meet me during one of your concerts and try to flirt with me,
  • ·        Be gentle and cute as men in soap operas usually are,

…and after this all ur job's done and you can even marry me.
Good luck!


Kita-pon: Kita-pon is offline 

A dlaczego w ostateczności i tak zostanę starą panną? Nie, nie dlatego, że interesują się mną tylko jakieś zjeby C'': Powód jest inny:


YAOI
YAOI EVERYWHERE


Dziękuję za uwagę i przepraszam za zajmowanie czasu pierdołami xD Cóż, na usprawiedliwienie dodam tylko, że chat zostawiłam niemalże w oryginale, a więc postanowiłam również nie zmieniać języka z angielskiego na polski, bo... to chyba bardziej oddaje duszę stalkera xp Poza tym faktycznie myślałam właśnie w ten sposób, kiedy ten spamował mi na fb... Więc jest to fakt autentyczny, historia z życia wzięta ^^''

Miniaturka „Just like Darek – ku czci Dariuszowi!” (Karma [AvelCain] x Yuuki [Lycaon])

Dobra, przyznam się otwarcie, że nie mam za bardzo pomysłu (albo raczej pomysłów samych w sobie mam wiele, jednak gorzej z ich dociągnięciem do końca =.='') na nowe wpisy i z tej racji postanowiłam "zaspamować" tutaj trochę "śmieciowymi" postami... bo tak x''D Spokojnie, całe szczęście wrzesień zbliża się już wielkimi krokami, a wraz z nim urwanie głowy, dzięki czemu niedługo powinnam wrócić do starej "formy" - koniec laby, Wen wraca z wakacji do roboty! xp

Tak, tak, wiem... idę się leczyć na mózg albo raczej jego brak ^^'' Proszę, tylko mnie nie bijcie (i nie hejtujcie ;_;) C'':

Tytuł: „Just like Darek – ku czci Dariuszowi!”
Paring: Karma (AvelCain) x Yuuki (Lycaon)
Typ: miniaturka
Gatunek: (kiepska) komedia (?), (niskolotna) groteska
Beta: -
Ostrzeżenia: Dariusz, poczucie humoru Kity-pon, nieśmieszne, zbyt dużo wolnego czasu, zbyt dużo bezsensownego myślenia, powinnam stać się abstynentem.... ;_;

A więc… Tak, wiem, nie zaczyna się zdania od „a więc”, ale serio nie przychodzi mi nic innego na myśl. Warto może zaznaczyć na samym początku, że ten fick różni się nieco od innych – i nie jest to żadne słowo wstępu czy coś podobnego, więc czytasz we właściwym miejscu – bowiem zawsze wybierałam narrację pierwszoosobową, z czego narratorem był jeden z głównych bohaterów. Rzadziej zdarzało mi się także naskrobać coś w narracji trzecioosobowej. Niemniej, jak ktoś pamięta z lekcji języka polskiego, występował tam podmiot ukryty, a więc narrator nie ujawniał się. Nie wychodził na środek sceny i nie przedstawiał się imieniem i nazwiskiem.
Ale teraz będzie inaczej.
No dobra, może ździebko przesadziłam, bo przedstawię się w końcu tylko pseudonimem, jednak nikt się chyba nie zdziwi, kiedy powiem, że zwą mnie Kita – a dokładniej Kita-pon. Dziś to właśnie ja będę waszym narratorem.
A więc – jak już wcześniej próbowałam rozpocząć zdanie – rozsiądź się wygodnie w fotelu, mój ulubiony słuchaczu (czytelniku) i wsłuchaj się uważnie w mój głos (który musisz sobie niestety wyimaginować), bowiem opowiem ci bardzo ciekawą historię.

Wszyscy znamy i pamiętamy tegoż szanownego jegomościa, którego zdjęcie mieści się poniżej – jest to oczywiście Dariusz Smyczyński z „kultowego” i bardzo popularnego (nie jestem pewna czy to też powinnam napisać ujęte w cudzysłów) polskiego serialu „Trudne Sprawy”.



I nie ma, że nie oglądasz takiego badziewia – Dariusza znamy wszyscy, niezależnie od tego, jaki gatunek seriali preferujemy.
Ale jeśli jakimś niefartem jego „wspaniała” historia zawieruszyła się gdzieś w twojej otchłani międzyczaszkowej wypełnionej po brzegi tak bezwartościowymi wspomnieniami (wspomnienie o Dariuszu jest najważniejsze), to pozwolę je sobie pokrótce ci przypomnieć. Otóż w pewnym odcinku Dariusz włamał się do domu swojej wybranki serca, gdzie następnie czekał na nią z romantyczną kąpielą, świeczkami i szampanem. Niestety, kobieta nie doceniła jego gestu, dlatego też został on wyrzucony za drzwi.
W taki oto sposób polskiemu społeczeństwu został obrzydzony pomysł romantycznych kąpieli, który od tamtej chwili kojarzy się głównie z Dariuszem. Do niedawna było to jedno z erotycznych marzeń, które mieściło się na liście rzeczy do zrobienia przez niemal każdą parę, jednak obecnie wstyd jest się do tego przyznać. Nawet jeśli jakaś para jest ze sobą szczera i oboje mają ochotę na wspólną kąpiel, wciąż ciąży nad nimi „klątwa Dariusza”, która sprawia, iż prawdopodobnie owa para i tak zrezygnuje z tego pomysłu, wspominając jednego z bohaterów „Trudnych Spraw”.
Całe szczęście ktoś jednak odważył się przerwać to błędne koło.
Niestety owy ktoś mieszkał na drugim końcu świata.



Ową osobą był sławny, japoński muzyk, wokalista zespołu Lycaon. Postanowił on nieco rozgrzać atmosferę panującą między nim a jego wieloletnim kochankiem, który również obracał się w branży muzycznej; a był nim Karma, wokalista zespołu AvelCain.
Karma wszedł do ich wspólnego mieszkania po ciężkim dniu pracy. Westchnął zmęczony. Nie marzył o niczym innym jak o ciepłym łóżku. Zrzucił buty, niedbale odrzucając je w kąt, przeczesał palcami zroszone deszczem włosy, któremu zachciało się padać akurat wtedy, kiedy muzyk mógł ruszyć w drogę powrotną. Zignorował zostawiony na lustrze wykonany krwistoczerwoną szminką napis, który miał nakłonić go do zajrzenia do łazienki – w mroku panującym w przedpokoju najzwyczajniej w świecie nie zauważył go.
Niemniej, cisza i ciemność w mieszkaniu dały mu do myślenia. Czyżby jego ukochany wyszedł na noc? Nic wcześniej o tym nie wspominał… To może w takim razie źle się poczuł i wcześniej położył się spać?
Uznając tę drugą wersję za bardziej prawdopodobną, brunet skierował się do łazienki najciszej jak tylko potrafił. Zamierzał wziąć jedynie szybki prysznic i dołączyć do swojego (prawdopodobnie) pogrążonego we śnie kochanka.
Jego plany runęły w chwili, kiedy wokalista otworzył drzwi prowadzące do łazienki. Zszokowany spojrzał na Yuukiego, który z wyzywającą miną i figlarnym uśmieszkiem figurującym na ustach pomalowanych tą samą krwistoczerwoną szminką, właśnie zajmował wannę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby Karma przeszkodził drugiemu mężczyźnie w trakcie kąpieli, gdyby nie kilka pewnych „szczegółów”…
Pierwszym z owych „szczegółów”, o którym zdążyłam już wspomnieć, była wyzywająca mina i drapieżny wzrok starszego. Siedział on właśnie w różowej wodzie, na której powierzchni unosiły się pojedyncze płatki róż. Założył długą perukę o fioletowych włosach, w której, jak zawsze powtarzał mu jego partner, wyglądał bardzo dobrze. Ilość dodatków, na które składały się naszyjniki, kolczyki, bransolety i pierścienie oraz to, w jaki sposób te komponowały się ze sobą, świadczyły o tym, że chłopak spędził dużo czasu na ich detalicznym doborze. Jedno oko przesłonięte miał przepaską zwieńczoną czarno-granatową różą, która kontrastowała z kolorem wody oraz kwiatami, które pływały na jej powierzchni. Mocny, dopracowany makijaż sprawiał, że jego mina nabierała wręcz wulgarnego wyrazu, przez co drugi wokalista ledwo był w stanie przełknąć ślinę. Całości dopełniały już tylko wysokie, sznurowane buty sięgające mu powyżej kolana i ich ogromne obcasy, które wystawały poza krawędź wanny.
Brunet stał niczym wmurowany w podłogę. Uchylił usta ze zdziwienia, wpatrując się w ukochanego z niedowierzeniem… i pożądaniem.
Yuuki uśmiechnął się pięknie i przywołał drugiego mężczyznę palcem. Ten podszedł posłusznie i dał objąć się za szyję mokrym, ciepłym dłoniom. Pozwolił także, żeby materiał jego koszuli przemókł jeszcze bardziej – tym razem nie było to jednak nieprzyjemne uczucie.
Wokalista Lycaon położył sobie zimne dłonie partnera na biodrach. Wyprostował się, klęcząc w wodzie, która sięgała mu do połowy ud. Sięgnął ust ukochanego, łącząc ich wargi w czułym, lecz krótkim pocałunku.
- Wyglądasz na zmęczonego – zaintonował kusząco. – Może chcesz się położyć? – zaproponował, z góry wiedząc, jaka będzie odpowiedź.
Oniemiały brunet zdołał jedynie pokręcić przecząco głową. Obłapiał spojrzeniem swojego roznegliżowanego kochanka, czując jak rośnie w nim podniecenie. Przesunął palcami po gładkim policzku chłopaka, po czym sam zainicjował pocałunek. W tym czasie starszy na oślep odnajdywał guziki koszuli Karmy i rozpinał je, niecierpliwie ciągnąc za materiał, aby następnie przesunąć dłonią po rozgrzanej skórze na jego torsie.
Tym razem nie było mowy o odrzuceniu. Wszystko poszło według zamysłu lidera Rikaon – a więc para kochała się przez całą resztę nocy długo i namiętnie. Dzięki temu ludzie znów przekonali się do idei wspólnych kąpieli; więc można powiedzieć, że wszystko wróciło do normy.
A właściwie to WRÓCIŁOBY, gdyby ktokolwiek mógł usłyszeć o tej historii – bo przecież w gruncie rzeczy to, co dzieje i działo się między tą dwójką, to ich intymna sprawa, o której nie mają w zwyczaju rozpowiadać.

Koniec (zboczonej) bajki na dobranoc xD


Tak, oczywiście, że ten gość z aparatem na trzecim zdjęciu to ja xDDD Przecież ktoś musiał wam zrobić zdjęcia po tajniaku i obejrzeć to wszystko, żeby potem móc o tym opowiedzieć, prawda? xp

Masa pytań + oneshoot "Last Heaven" Ruki (The GazettE) x ?

Po pierwsze: GDZIE ZNIKNĘŁO DWÓCH OBSERWATORÓW, JA SIĘ PYTAM?! T_T

Dobra, a przechodząc już do czegoś, na co odpowiedź mogę dostać (liczę na to @.@), to interesują mnie następujące rzeczy:
1. Po pierwsze myślałam nad założeniem nowej strony na facebooku (tak, wiem, jedna niby na mój temat została założona, ale nie ja ją prowadziłam, więc zmarło jej się śmiercią naturalną). Nie traktowałabym tego raczej jako fanpage, ale jako taki sposób komunikacji z wami. Mogłabym przede wszystkim informować was w owy sposób o publikacji nowej notki (tak, wiem, że pojawiają się one regularnie i dla nikogo nie są one zaskoczeniem =.=), ale przede wszystkim chciałabym zamieszczać tam jakieś pytania do was. Często piszę o czymś na wstępie posta, ale zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy to czytają, nie chcąc marnować czasu na kolejne narzekania kolejnego autora bloga (wierzcie mi, doskonale to rozumiem i się o to nie burzę ;_;). Śmiem twierdzić, że każdy z nas używa facebooka częściej niż zagląda na mojego bloga, więc może w ten sposób udałoby nam się poprawić komunikację, która jest dla mnie bardzo ważna C: Bo serio, czasem mam jakiś pomysł albo cuś, ale boję się tego "od tak" wprowadzić w życie ze względu na przytłaczającą ilość serii, które zaczęłam, a wciąż nie skończyłam. No więc zadaję pytanie... a odpowiedzi właściwie brak :c
2. Po drugie to rozmyślałam nad trochę innym gatunkiem opowiadania - tak, zdaję sobie sprawę, że niektórzy w tej chwili chcą mnie zastrzelić, bo to oznacza, że kolejne opowiadania zostaną zaczęte... ale co do ich zakończenia to już wielka niewiadoma. Niemniej, zauważyłam tendencję wzrostową do pojawiania się "normalnych" opowiadań z muzykami sceny Visual-kei w angielskim fandomie. Pisząc "normalne", mam na myśli scenariusz muzyk x jakaś wymyślona postać żeńska (tak, czytam czasem takie pierdoły, bo niektóre z nich są przeurocze, przesłodkie [skip: trzysta milionów innych epitetów] oraz kawaii). Przyznam się, że sama zaczęłam już coś pomalutku skrobać w tym kierunku. Zaczęłam opowiadanie w klimatach szkolnych, gdzie głównym muzykiem jest Ruki - tak! Kolejna seria strzałów z karabinu maszynowego w moją stronę za infantylność! ^^'' Zdaję sobie sprawę, że jest to dla niektórych interesujące i oryginalne jak skarpetki jako prezent na święta, ale cóż... to się tak łatwo i przyjemnie pisze... Nic na to nie poradzę! C'': Wciąż jednak nie mam zbyt dokładnie określonej głównej bohaterki żeńskiej, gdyż chciałabym abyśmy wykreowali ją wspólnie. Interesuje mnie przede wszystkim imię i nazwisko. Chciałabym też, żeby była niska (ze względu na wzrost Ruksona oraz mój własny - a teraz anegdota z życia Kity-pon: ostatnio byłam w sklepie i jak zobaczyłam na wieszaku przy spodniach napis 162cm -> 12-13 lat, to prawie szczęką zamiatałam podłogę x.x Ja mam 162cm [zdeptałam się jakimś cudem o 2 cm ;_;], a 13 lat to ja już skończyłam dawno temu...) oraz żeby miała długie włosy. Jeśli już kreuję jakąś postać żeńską to zazwyczaj ma ona u mnie czerwone włosy i zielone oczy, ale przy tym się nie upieram - poddaję wszystko pod waszą windykację.
3. Jak zapewne wiecie (albo i nie), nie lubię wampirów... ale lubię za to bardzo Mikaru (ex. DIO, Black Line, G.L.A.M.S.) - a z kolei on bardzo lubi wampiry i do nikogo innego nie pasują one jak właśnie to tego świetnego człeka xD Pisałam już z nim kiedyś opowiadanie Halloweenowe (kiedyś - jak opowiadanie Halloweenowe to wiadomo, że na Halloween, nie? x''p) Mikaru x reader (płci żeńskiej) i doczekałam się pod tym postem kilku bardzo pochlebnych komentarzy, w których powtarzał się zwrot, iż chciałybyście takiego Mikaru na własność :D (nawet nie wiecie, jak cieszy mnie to, że polubiłyście charakter, jakim go obdarzyłam ♥). Z tej właśnie racji zamarzyło mi się to opowiadanie rozwinąć. Zastanawiałam się jednak nad jego miejscem publikacji... cóż, bądź co bądź jest to blog yaoi, więc trochę mi się tematyka gryzie. Nie myślę jednak, żeby zakładanie drugiego bloga było dobrym pomysłem, więc pomyślałam, że zarówno to opowiadanie, jak i to z Ruksem, mogłabym publikować w częściach na facebooku (i ewentualnie jednocześnie na wattpadzie). Dzięki temu nie zaśmiecałabym tego bloga, który i tak już zawiera tyle treści, że czasem mnie samej ciężko jest już ogarnąć co, gdzie, kiedy, jak i dlaczego... Opowiadania te byłyby pisane tylko jako dodatek, więc na blogu regularnie co tydzień i tak pojawiałaby się notka z yaoi.

Tak więc liczę na odzew w komentarzach - bardzo, bardzo ładnie proszę, bo mi na tym zależy ♥

A teraz nie przedłużając już dłużej:

Tytuł: „Last Heaven”
Paring: Ruki (The GazettE) x ?
Typ: oneshot
Gatunek: ?
Beta: -
Ostrzeżenia: kolejność wersów jest zmieniona według mojego uznania

Always stay this way
(Pozostańmy na zawsze tak jak teraz)

Chciałbym zostać już na zawsze w naszym wspólnym niebie. Chciałbym niezmiennie, nieskończenie trwać w tym szczęściu razem z tobą. Nie odwodzi mnie od tego absurdalnego marzenia nawet to, iż brzmi ono dziecinnie. Jest ono niemalże boleśnie nierealne, przeczące prawom fizyki i logiki. Powinienem pozbyć się go. Dzięki temu zaoszczędziłbym sobie wiele cierpienia, możliwe, że nawet udałoby mi się dzięki temu nieco dorosnąć, ale w gruncie rzeczy… nie chcę tego. Lubię nawet tę moją dziecięcą naturę. Nie widzę nic złego w gonieniu za niedoścignionymi marzeniami. Złudna nadzieja na ich spełnienie wciąż daje mi siłę na próbę ich realizacji – to właśnie dzięki temu nieustanie staram się tak mocno zachować nasze wspólne niebo; tak samo mocno jak i ty. Przez to udało nam się wytrwać w naszym niebie pomimo bezlitośnie upływającego czasu, podczas gdy inni poddali się, wracając do piekła samotności.

届かない夢を見ていよう
Todokanai yume o mite iyou
(Oglądajmy marzenia, które są poza naszym zasięgiem)

Zawsze znajdzie się coś, co pozostanie poza naszym zasięgiem. Nie jest to jednak powodem do smutku. Kiedyś też oglądaliśmy marzenia, które wydawały nam się być poza naszym zasięgiem – teraz jednak, spoglądając na nie z dystansu czasu raz jeszcze, wiemy, że było to błędne założenie; dowodem tego może być to, że wspólnie je osiągnęliśmy.
Warto więc marzyć – śnijmy zatem razem, abyśmy mogli oglądać wspólnie ten sam sen.

遠き宙 無限の時 零れる星に今願いを
Tōki chū mugen no toki koboreru hoshi ni ima negai o
(Odległe niebo, nieskończony czas, teraz [ślę] moje modlitwy ku gwiazdom, które ukazały się [na nim])

Spoglądając na odległe gwiazdy z balkonu wciąż marzę o tym, aby ich dosięgnąć. Z drugiej strony pragnę też tak bardzo zostać przyziemnym, aby móc stać u twojego boku już na zawsze. Wpatrując się w rozgwieżdżone, nocne niebo, powierzam mu moje modlitwy, mając nadzieję, że kiedyś wrócą do mnie spośród gwiazd, spełniając się na naszych oczach.

時を重ねる
Toki o kasaneru
(Czas gromadzi się)

            Czas mija nieubłaganie, niezależnie od naszych starań, poczynań czy w końcu od nas samych. W jakiś sposób jesteśmy też jego częścią. Nie traktujmy go jednak dłużej jak wroga, gdyż niekiedy okazać się może, że będzie on naszym sprzymierzeńcem.

Love without shape changing day by day
(Miłość bez kształtu zmieniająca się dzień po dniu)

            Miłość nie ma określonego kształtu czy koloru. Zmienia się z każdym dniem, z mijającym czasem, podobnie jak i my sami – ponieważ my sami ją tworzymy. Możliwe, że w momencie, kiedy się poznaliśmy, nasza miłość wyglądała zupełnie inaczej. Niemniej niezależnie od tego wciąż darzymy się wzajemnie tym uczuciem i to jest w tym wszystkim najważniejsze.

キミのように「永遠」でありたい
Kimi no yō ni „eien” dearitai
(Chcę być „wiecznością” tak jak ty)

            To ty pierwsza obdarowałaś mnie tym niegasnącym uczuciem. Z czasem uczyłaś mnie, jak być w nim wytrwałym. Trzeba przyznać, że byłem dość opornym uczniem, ale ostatecznie przecież postawiłem sobie szczytny cel – nauczenia się „wieczności” niezależnej od przemijającego czasu, której inspiracją byłaś ty.

悲しみは置いて行くよ
Kanashimi wa oite iku yo
(Porzucę smutek)

            Przy tobie nie sposób się smucić. Nie da się być smutnym, mając jednocześnie na wyciągnięcie ręki wieczne i niezmienne uczucie szczęścia, którym mnie obdarowałaś.

Long road chich leads to the calm hill
(Długa droga, która prowadzi do spokojnego wzgórza)

            Droga, która musieliśmy przebyć, aby w rezultacie stworzyć sielankę, w której teraz mamy to szczęście żyć, była długa i nie zawsze prosta. Ośmieliłby się nawet stwierdzić, że w większość wiodła ona pod górę, gdyż musieliśmy pokonać wspólnie niezliczoną ilość przeszkód i trudności. Ostatecznie jednak podołaliśmy zadaniu. Udało nam się razem wspiąć na szczyt tego wzgórza, nawet jeśli czasem niezbyt mądrze wybieraliśmy trudniejsze szlaki. Teraz jednak siedząc już na szczycie tegoż wzgórza, możemy w spokoju podziwiać rozgwieżdżone niebo nad naszymi głowami.

Always stay this way
(Pozostańmy na zawsze tak jak teraz)

Chciałbym zostać już na zawsze w naszym wspólnym niebie. Chciałbym niezmiennie, nieskończenie trwać w tym szczęściu razem z tobą. Nie odwodzi mnie od tego absurdalnego marzenia nawet to, iż brzmi ono dziecinnie. Jest ono niemalże boleśnie nierealne, przeczące prawom fizyki i logiki. Powinienem pozbyć się go. Dzięki temu zaoszczędziłbym sobie wiele cierpienia, możliwe, że nawet udałoby mi się dzięki temu nieco dorosnąć, ale w gruncie rzeczy… nie chcę tego. Lubię nawet tę moją dziecięcą naturę. Nie widzę nic złego w gonieniu za niedoścignionymi marzeniami. Złudna nadzieja na ich spełnienie wciąż daje mi siłę na próbę ich realizacji – to właśnie dzięki temu nieustanie staram się tak mocno zachować nasze wspólne niebo; tak samo mocno jak i ty. Przez to udało nam się wytrwać w naszym niebie pomimo bezlitośnie upływającego czasu, podczas gdy inni poddali się, wracając do piekła samotności.

Memento mori
All things must have an end
(Pamiętaj o śmierci. Wszystkie rzeczy muszą mieć swój koniec)

            Niestety nic nie trwa wiecznie – kto wie, może nawet nasze pojmowanie wieczności jest błędne i w gruncie rzeczy i ona ma nawet swój koniec?
Wszystko posiada swój koniec, jednak nie jest to coś, czym powinniśmy się martwić. Koniec nie zawsze jest bezpowrotny; koniec nie zawsze oznacza destrukcję. Czasem jest równoznaczny z przemianą, ewolucją w coś nowego.
I tak jak nasza bezkształtna, zmieniająca się dzień po dniu miłość kończy się wraz z kolejnym zachodem słońca, tak rozpoczyna się kolejny raz wraz z jego wschodem, aby odrodzić się na nowo w nieco zmienionej postaci.

But you don’t need to grieve
また めぐり逢えるよ
Mata meguri aeru yo
(Ale nie ma co się smucić, ponieważ będziemy mogli spotkać się ponownie)

            Dla nas słońce już zawsze będzie wschodzić, więc będziemy mogli spotykać się ponownie każdego kolejnego dnia. Z tego powodu można powiedzieć, że w pewien sposób koniec nas nie dotyczy; nie obawiajmy się go zatem, gdyż strach zawsze maluje rzeczy straszniejszymi niż są one w rzeczywistości. Dla naszej dwójki każdy koniec będzie nowym początkiem w naszej wspólnej wieczności usianej zmianami.
            Nie ma w tym nic złego.
            Może to naiwne, ale myślę, że uczucie tak silne jak to, które nas łączy, może pokonać upływ czasu. Możesz nazwać to reinkarnacją czy jakkolwiek inaczej, ale ja po prostu wierzę, że koniec, który kiedyś nas spotka, nie będzie końcem ostatecznym.

不朽の季 波打つ海 零れる星に今願いを
Fukyū no ki namiutsu umi koboreru hoshi ni ima negai o
(Nieskończone pory roku, falujące morze, teraz [ślę] moje modlitwy ku gwiazdom, które ukazały się [na niebie])

            Kiedy wpatruję się w zatokę i jej ciemne wody lśniące w środku nocy w świetle księżyca, dochodzę do wielu zaskakujących wniosków. Jednym z nich jest to, iż gdyby czas w istocie zatrzymałby się, to ograbiłoby nas z takich cudów jak migoczące gwiazdy czy przemijające pory roku. Wszystko zatrzymałoby się w martwym punkcie, który mimo iż byłby piękny, to bardzo nostalgiczny. Piękno mijających pór roku polega właśnie na ich cykliczności i zmianie; myślę, że na tym też opiera się piękno naszego związku, który przeobraża się, dorasta. Dochodząc do takich konkluzji, niekiedy myślę, że powinienem zacząć obawiać się możliwości zatrzymania czasu niczym najgorszej katastrofy, jednak ta druga część mnie wciąż w jakiś irracjonalny sposób tego pragnie.
            Czasem naprawdę czuję się rozdarty.

キミに成れば「永遠」と教えてくれ
Kimi ni nareba „eien” to oshiete kure
(Pokaż mi „wieczność”, która stała się tobą)

            Niemniej zdaje się, że tłumaczę to wszystko tylko i wyłącznie dla siebie. Ty pojmujesz czas. Nie zastanawiasz się nad jego naturą. Jest on dla ciebie czymś oczywistym. Zespoliłaś się z nim perfekcyjnie.
            Naucz mnie tego, proszę. Zostań moim nauczycielem raz jeszcze, podczas gdy ja zostanę twoim wiernym uczniem. Będę się starał, aby w końcu samodoskonalić się podobnie jak i ty.

Long road chich leads to the calm hill
(Długa droga, która prowadzi do spokojnego wzgórza)

            Droga, która musieliśmy przebyć, aby w rezultacie stworzyć sielankę, w której teraz mamy to szczęście żyć, była długa i nie zawsze prosta. Ośmieliłby się nawet stwierdzić, że w większość wiodła pod górę, gdyż musieliśmy pokonać wspólnie niezliczoną ilość przeszkód i trudności. Ostatecznie jednak podołaliśmy zadaniu. Udało nam się razem wspiąć na szczyt tego wzgórza, nawet jeśli czasem niezbyt mądrze wybieraliśmy trudniejsze szlaki. Teraz jednak siedząc już na szczycie tegoż wzgórza możemy w spokoju podziwiać rozgwieżdżone niebo nad naszymi głowami.

光を灯すように
明日を照らす
Hikari o tomosu yō ni ashita o terasu
(Aby zapalić światło i oświetlić jutro)

            Wspólnie na szczycie naszego wzgórza zapaliliśmy światło, aby oświetlić sobie drogę w dół, gdyby z jakiejś przyczyny przyszłoby nam pokonywać ją raz jeszcze. Jak wiesz, wolałbym się już stąd nie ruszać, gdyż jestem już trochę zmęczony tą wspinaczką, ale jeśli zmiany zabiorą nas do takiego miejsca, które wymusi na nas pokonanie stromego stocza wzgórza raz jeszcze, ochoczo ruszę z tobą ramię w ramię.
            Nasze uczucia rzucą światło na przyszłość, która już nigdy nie będzie mroczna, a ja trwając tak niezmiennie u twojego boku, już nigdy więcej nie będę się jej obawiał.

Good night…My beloved
Last heaven of mine
(Dobranoc… moja ukochana. Moje ostatnie niebo)

                Moje ostatnie niebo – ostatnie, bo właściwe. Nie zamierzam marnować więcej czasu na poszukiwanie żadnego innego. W końcu zrozumiałem, że znalazłem się we właściwym miejscu; prawdopodobnie po raz pierwszy raz w życiu.
            Dobranoc, moja ukochana.
Przy tobie mogę spać spokojnie.


- Tak, moja ukochana, mam nadzieję, że kiedyś cię znajdę; dokładnie taką, jaką cię wyśniłem – odezwałem się do otaczającej mnie ciszy i pustki dookoła, które były jedynymi świadkami moich łez.

"Bajka o księciu Śnieżku i jego Macochu"

Wiem, wiem, miałam wstawić jakieś opowiadanie... ale po prostu nie mogłam się powstrzymać, aby tego nie opublikować! xD 
OSTRZEŻENIA: Głupota Kity-pon sięgnęła zenitu... ^^'' Spłonę w piekle... C'':


Do napisania tego zainspirowały mnie te dwa zdjęcia xp

Z serii: „Co się dzieje, kiedy mam zbyt długie break’i w szkole”.

Obsada:
Książę Śnieżek – Karma (AvelCain)
Macoch Śnieżka – Ruki (The GazettE)


„Bajka o księciu Śnieżku i jego macochu”

Pewnego dnia w przeszłości ptaszki śpiewały,
kiedy sklepy muzyczne nie sprzedawały jeszcze takiej chały.
Było to wieków temu kilka,
kiedy w sprzedaży nie było także czekolady Milka.
W ten dzień słoneczny
po ogrodzie przechadzał się książę grzeczny.
Ów książę malutki Karma się zwał
i straszliwie swojego macocha się bał,
który w znanym zespole grał.
Opiekun niedobry był dla podopiecznego,
gdyż zazdrościł urody jego
i miał bardzo przerośnięte ego.
Z tego powodu wezwał swojego oddanego leśniczego.
Ten chłopca zabić mu obiecał.
W istocie jednak był to jeden wielki wał,
a Karma w przebraniu dziewczyny z zamku zwiał,
przez co Ruki (gdyż o nim cały czas mowa) wpadł w szał.
Takanori bardzo pozbyć księcia się chciał.
Przez niego bowiem magiczne lusterko kłamało,
że jego właściciel nie jest seksowny; rzecz prosta, głupoty gadało.
Szkoda było jednak je roztrzaskać,
gdyż Ruki lubił je po ramie głaskać.
Poza tym zapłacił za nie na przecenie niemało,
a na dodatek w dzień wyprzedaży wtedy strasznie padało.
Z racji, że musiał je w strugach wody nieść,
a następnie na koniu do zamku wieść
było to dla niego coś nie do zapomnienia,
gdyż przy tym ze zmęczenia prawie dostał omdlenia.
Zaczął więc szukać
i po domach pukać,
aż w końcu jedna z fanek zaczęła dukać
(tak, ta, co żyła pod Ruksonowym grodem
i żywiła się prawie wyłącznie miodem [w sensie piwem od aut.]
oraz sławiła się krzywym chodem),
że piękną nieznajomą widziała,
jak ta do pobliskiego lasku uciekała.
Co ważne, ponoć była bardzo mała.
„Bogom chwała!” –
Ruki wrzasnął
i ucieszony w dłonie klasnął.
Drzwiami plasnął
i czym prędzej sam sukienkę przybrał ciasną.
Przebrał się za staruszkę
i pognał wcisnąć Karmie zatrutą gruszkę.
Po drodze spotkał dobrą wróżkę.
Ta ratować chciała jego zepsutą duszkę,
ale ten wręczył jej zardzewiałą puszkę.
Zbył ją w ten sposób okrutnie.
Oburzona wróżka jak mu za to w łeb nie lutnie!
Aż mu się przed oczami pokazały owe lutnie.
Odniesione w ten sposób rany
opóźniły nieco w czasie jego plany.
Niemniej w końcu dotarł do chaty, gdzie Karma się skrywał
i w brydża regularnie grywał
oraz w pobliskim jeziorku pływał.
Czasem także zmywał,
gdyż obecnie w domu siedmiu krasnoludków przebywał.
Żaden z nich nie oponował,
gdyż Karma pięknie się prezentował
i słodycze przed nimi chował.
Wspomagał przez to ich dietę,
przez co w najbliższym czasie mieli lecieć na Kretę
i bez wstydu pokazać się na plaży.
A Karma właśnie kotlety smaży
i składniki dokładnie waży.
Wtem dało słyszeć się pukanie
i obcasów stukanie.
Tak, to Ruki jest u wrót.
„Cholera, a w mieszkaniu taki brud!” –
księcia ogarnął chłód.
Zdaje się, że meble zaczyna pokrywać lód.
„Dziecko drogie, wyjdź tu, proszę, do mnie,
a znajdę coś dla ciebie na kosza dnie.” –
Takanori dalej w maskaradę brnie.
Książę do drzwi lgnie
i w ręce oprawcy swego mknie.
„Mojego najwspanialszego owocu spróbuj!” –
woła, a Karma idzie niczym na ubój.
Nieświadom zaistniałej sytuacji
może przypadkowo dokonać własnej anihilacji.
Książę jednak nie dał się oszukać
ani hańbą swego imienia zbrukać.
„Macoch?!” – zawołał niedowiarek,
spoglądając na swój zegarek.
„Tak szybko już mnie odszukałeś?
Po lesie sam się chodzić nie bałeś?
Co zrobić ze mną zdecydowałeś?
Niewiernego leśniczego odwołałeś?” –
zarzucił gradem pytań młody,
kiedy wschodziły już rolne płody.
„Jak mnie poznałeś?!” – krzyknął Ruki jak porażony,
będąc jak zwykle na Karmę obrażony.
„Przecież to cosplay tani,
z daleka widać, że to do bani!
Jesteś zupełnie niepodobny do starszej pani!”
„Cholera, walić tę robotę!
Robię z siebie tylko idiotę!
Jeszcze ktoś mi strzeli fotę!
Rozniesie się po grodzie
i skończy się na jakiejś durnej modzie!” –
zawołał zdesperowany król,
który głowę czarnych scenariuszy miał ful.
„Nie bój żaby,
zawsze znajdą się takie baby,
co cię uwielbiać będą,
niezależnie od tego, jak wielkim staniesz się mendą.
Taka już fanek dola,
że wielbić muszą idola.”.


KONIEC

132 zasad j-rocka dla rodziców

Wybaczcie obsuwę w czasie, ale skręcanie mebli z Ikei jest czasochłonne... a przede wszystkim męczące, jeśli musisz wnieść te kartony na drugie piętro... =.='' 
Niemniej było życzenie, żeby opublikować coś weselszego po "Deracine", toteż przedstawiam dziś taką oto pierdółkę. W oryginale (w języku angielskim) było tam 180 zasad, ale niektóre były bezsensowne po przetłumaczeniu na język polski, ponieważ odnosiły się do tego, że pewne słowa w angielskim brzmią podobnie etc. Z tego powodu postanowiłam je odrzucić. Podobnie jak te, które były naprawdę dziwne i nie mogłam zrozumieć, o co w nich chodzi (przykład: gra "phants elephants ku czcie Pete" - ktoś wie, o co chodzi? Podejrzewam, że to jakiś zwrot używany w angielskim fandomie, który u nas się nie przyjął).
Następnym razem obiecuję, że wstawię już jakieś opowiadanie.

132 zasad j-rocka dla rodziców:
1.       Nie obawiaj się, twoje dziecko prawdopodobnie nie jest homoseksualistą; nawet jeśli plakaty rozwieszone na ścianach w jego pokoju w większej mierze wyglądają na kobiety.
2.      Nie kupuj swojej latorośli angielskich płyt na urodziny ani niczego podobnego – istnieje duże prawdopodobieństwo, że i tak nie trafisz w jej/jego gust.
3.      Kiedy twoja pociecha pokazuje ci zdjęcie swojego ulubionego wokalisty, nie podsumowuj od razu, że jest to dziewczyna – bo prawdopodobnie nie jest.
4.      Kiedy wchodzisz do pokoju swojego dziecka, które właśnie siedzi przy komputerze i natychmiast minimalizuje wszystkie okna, nie obrażaj się – w większej mierze to dla twojego dobra.
5.      Nie panikuj, jeśli twoja latorośl posługuje się dialektem podobnym do angielskiego, który jednak w istocie nim nie jest. Spokojnie, prawdopodobnie jest to „engrish”. Postaraj się być wyrozumiały i okazać dla niego/niej wsparcie w tych trudnych dla niej/niego chwilach.
6.      Nie obrażaj jego/jej ulubionych j-rockerów.
7.      Kiedy zaczyna mówić o Lucyferze, nie ma na myśli Szatana, więc możesz odwołać egzorcystę.
8.      Kupuj więcej wkładów do drukarki atramentowej – im więcej zdjęć idola fan może wydrukować, tym szczęśliwszy będzie.
9.      Nie dziw się, jeśli nie możesz porozmawiać ze swoją pociechą dłużej o niczym innym niż Japonia.
10.   A jeśli już uprzesz się, że będziesz chciał rozmawiać ze swoim dzieckiem i z tego powodu zgodzisz się na godzinne wysłuchiwanie o tym odległym kraju, bądź przygotowany do najprawdopodobniej najcięższej nauki na temat czegoś, czego nigdy nie chciałeś wiedzieć.
11.    Mężczyźni w sukienkach są seksowni – nieważne co powiesz, nic nie może tego zmienić.
12.   Nie poprawiaj swojej latorośli, kiedy pisze imię „hide” z małej litery – tak to już jest po prostu zrobione. Przyjmij do wiadomości, że istnieją pewne zasady ortograficzne, które wciąż są ci obce.
13.   Jeśli twoja pociecha kolekcjonuje skrawki materiałów i robi z nich pluszaki, nie obawiaj się, nie praktykuje voodoo.
14.   Nieważne, że twoje dziecko nie rozumie, o czym śpiewa wokalista – nie wykłócaj się o to. Są ważniejsze rzeczy.
15.   J-rock to nie faza; z tego się nie wyrasta.
16.   Nie pytaj, dlaczego Miyavi tak często zmienia swój styl – jest to prawdopodobnie coś, czego nie rozumie nawet on/ona.
17.   Jeśli twoja latorośl ekscytuje się, kiedy usłyszy wyrażenie: „hełm wikinga”, nie pytaj – i tak nie zrozumiesz.
18.   Nigdy nie czytaj swojej pociesze przez ramię – to może zostawić pewne nieodwracalne ślady na psychice człowieka… lepiej nie ryzykować.
19.   Nie pytaj, kiedy twoje dziecko zrobi sobie koszulkę z napisem „Kuri Fan Club” lub „Hikari Fan Club” i zacznie śmiać się jak opętane – i tak tego nie pojmiesz.
20.  Nie bój się, jeśli twoje dziecko zacznie rysować w swoich pracach domowych, na każdym wolnym skrawku papieru obrazki, które przypominają ci wyrwane kości kurczaka ułożone w dziwne symbole ku czci szatana – on/ona po prostu zaczął uczyć się hiragany, katakany i kanji.
21.   Dla swojego własnego bezpieczeństwa nie otwieraj linków w historii przeglądarki internetowej – PO PROSTU TEGO NIE RÓB!
22.  Nie posądzaj swojej latorośli o wstąpienie do sekty tylko dlatego, że układa swoje ramiona w kształt „X”, kiedy słucha muzyki lub siedzi przed komputerem – przyzwyczaj się do tego.
23.  Nie, Hyde nie jest postacią książkową.
24.  Jeśli twoja pociecha zaczyna niekontrolowanie się śmiać, kiedy proponujesz mu lody waniliowe, nie pytaj – serio, nie chcesz wiedzieć, o co chodzi.
25.  Bądź wyrozumiały i pomocny, kiedy twoje dziecko zaczyna płakać po przeczytaniu zdania zawierające w sobie słowo „hide”.
26.  Jeśli twój syn zaczyna obsesyjnie interesować się damskimi ubraniami, nie oznacza to, że jest gejem – on po prostu lubuje się w visual-kei.
27.  Nie nazywaj szaleńcem swojej latorośli tylko dlatego, że możesz znaleźć w jego/jej włosach trzynaście kolorów.
28.  Nie komentuj, bądź uprzejmy i po prostu w ciszy jedz ciasto urodzinowe, na którego wierzchu wypisane jest imię jednego z muzyków.
29.  Jeśli twoja pociecha zaczyna myśleć o wyprowadzce do Japonii, proszę, bierz to na poważnie – ono naprawdę zamierza to zrobić w niedalekiej przyszłości.
30.  Jeśli twoje dziecko zakończy wakacje z kolorowymi włosami i piercingiem, którego wcześniej nie miał/a, nie wyrzucaj go/jej z domu; świętuj jej/jego indywidualizm.
31.   Jeśli twoja latorośl nagle zaczyna krzyczeć „Cookie!” (lub „Ciastko!” ) ku czci miłości do Pete, po prostu daj mu je.
32.  Jeśli twoja pociecha pada na podłogę i zaczyna obsesyjnie się śmiać, podczas jedzenia czegoś, co zawiera wanilię lub banany; nie pytaj. A jeśli już naprawdę chcesz wiedzieć… to dalej nie pytaj.
33.  Jeśli twoje dziecko farbuje włosy na różowo na dwa miesiące w roku – po prostu się z tym pogódź.
34.  Kiedy twoja latorośl nagle zaczyna histerycznie się śmiać na widok ogórka… bój się! Bardzo się bój – coś poszło nie tak!...
35.  Jeśli twoja pociecha dorasta z dziwną, niezdrową obsesją na punkcie słowa „magnum”, wiedz, że ma ono w dzisiejszych czasach po prostu inne znaczenie… Uciekaj lub zakryj uszy, bo z pewnością jest to rzecz, której nie chcesz wiedzieć!
36.  Jeśli jesteś tym typem rodzica, który koniecznie musi wiedzieć wszystko o swoim dziecku, bądź przygotowany na śledzenie wszelkich nowinek ze świata j-rocka, abyś mógł w pełni zrozumieć, o czym ono mówi.
37.  Nie pytaj o niebieską szminkę. Uznaj, że to normalne i przyjmij to do wiadomości.
38.  Przygotuj się na wydawanie (co najmniej) 30 dolarów na płytę, którą pożąda twoja latorośl.
39.  Uwzględnij, że twoja pociecha będzie chciała dużo płyt – weź poprawkę zwłaszcza na to, jeśli masz więcej niż jedną takową pociechę w domu.
40. Nie pytaj, jeśli twoje dziecko będzie chciało trzy wersje tej samej płyty. To normalne.
41.   Nie, 382 i MYV nie są symbolami gangów – nie dzwoń jeszcze na policję.
42.  Twoja latorośl chce rozjaśnić swoje naturalnie ciemne włosy z dwóch powodów – pierwszy jest taki, że chce zmienić ich kolor, a o drugim nie powinniśmy rozmawiać.
43.  Jeśli twoja pociecha chce iść na przedstawienie gigantycznych tańczących kotów lub czegoś w rodzaju tańców wojennych, po prostu pozwól jej/mu to zrobić.
44. Jeśli twoje dziecko mówi: „Dość o mnie. Porozmawiajmy o mojej sukience” – nie wypominaj mu/jej, że nie ma na sobie owej sukienki. To zagrywka retoryczna.
45.  Jeśli twoja latorośl wykrzykuje słowa zbliżone do języka angielskiego, nie bój się – prawdopodobnie słucha nowej płyty, której tekstów nauczy się w mniej niż dwa dni.
46. Jeśli w ostatnim czasie twoja pociecha prowadziła samochód, nie dotykaj radia! Jeśli z odtwarzacza CD zacznie wydobywać się jakiś dziwny język, nie próbuj tego zatrzymać – może to skończyć się boleśnie.
47.  „X” z nazwy „X Japan” nie jest symbolem żadnego gangu ani sekty – naprawdę.
48. Nie zdziw się, kiedy twoje dziecko zadzwoni do ciebie z ulicy przed teatrem w Los Angeles, informując cię, że mają tam zimne noce w środku maja. Po prostu na to przystań.
49. Jeśli dwa razy do roku (i tylko i wyłącznie dwa razy do roku) twoja latorośl, która głównie lubuje się w ciemnych kolorach, ubiera się w pastelowy róż, wiedz, że pamięta o hide.
50.  Muzycy na scenie nie robią tych przedstawień dlatego, że są homoseksualistami – oni po prostu lubią wprowadzać w błąd takich ludzi jak ty.
51.   Jeśli twoja pociecha przestanie mówić o tym, jak dziwacznie ubierali się KISS, Davie Bowie czy Boy George, prawdopodobnie oznacza to, że już wpadł/a w sidła Visual-kei.
52.  Jeśli twoje dziecko twierdzi, że w jego szafie jest j-rocker, zignoruj to, mimo iż może być na to jakaś szansa. Jeśli zatem jest to prawda, rozsądnie byłoby go karmić raz na jakiś czas. Do tego zadania może potrzebny być ci słoik.
53.  Jeśli twoja pociecha zaczyna opowiadać o swoich przyjaciołach z JRR (J-rock Revolution) forum, ciesz się z tego powodu – w końcu przejawia jakieś objawy socjalizowania się z innymi.
54.  Nie patrz na ściany w pokoju swojej latorośli, dopóki nie oswoisz się z widokiem mężczyzn mniej męskich niż tych, do których widoku przywykłeś – niektórzy z nich mogą mieć… pewne braki w odzieniu…
55.  Jeśli twoje dziecko nagle zaczęło interesować się pisaniem poza szkołą, nie pytaj, nie żądaj, aby pokazało ci swoje prace. Twoje oczy i mózg będą ci za to wdzięczne.
56.  Jeśli twoja latorośl podczas obiadu zaczyna powtarzać niczym mantrę „ryżowy potwór” (lub „rice monster”) i śmiać się z tego, nie obawiaj się, nie jest szalone ani nie naśmiewa się z twoich zdolności kulinarnych. Nie chcesz wiedzieć, z czego się śmieje – poza tym prawdopodobnie i tak byś tego nie zrozumiał.
57.  Jeśli jesteście zaproszeni na kolację do znajomych i zdarzy się, że będziecie jeść ryż z curry, nie pytaj, dlaczego twoja pociecha zacznie chichotać nad gotującym się ryżem lub płakać nad curry.
58.  Jeśli twoje dziecko zacznie kolekcjonować gąsienice z zamiarem przemienienia je w motyle, nic nie rób ani nie mów. Powtarzaj sobie, że to wszystko ze względu na projekt w szkole (nawet jeśli twoje dziecko skończyło już szkołę).
59.  Jeśli twoja latorośl polubiła skórzane materiały czy te imitujące wężową skórę lub czarny winyl, nie obawiaj się, to nie oznacza, że zaczął/ęła również lubować się w sado-maso.
60. Jeśli bez powodu zapytasz „Czy J-rock jest wszystkim, o czym wciąż mówisz?”, bądź przygotowany na poniesienie za to odpowiednich konsekwencji z taką samą siłą, z jaką twoja pociecha będzie cię w tej chwili żałować.
61.   Nigdy nie mów „Ale mnie nie podobają się Azjaci!”, kiedy twoje dziecko chce pokazać ci nowe PV – może to poskutkować tym, iż znajdą cię przywiązanego do krzesła, z twoim własnym dzieckiem, które będzie stało nad tobą i krzyczało: „Po prostu się zamknij i SŁUCHAJ!”.
62.  Jeśli ściany w pokoju twojej latorośli, do tej pory puste, zostały zaklejone plakatami ludzi, którzy swoim wyglądem przypominają głównie demony… nie przejmuj się tym. To normalne.
63.  Jeśli fraza: „Żądam widzieć się z managerem!” jest często wykrzykiwana przez twoją pociechę w histerii, nie przejmuj się, nie jest (jeszcze) szalone.
64. Jeśli twoje dziecko zaczyna śmiać się do swojego talerza podczas śniadania, po prostu odejdź.
65.  Jeśli twoja latorośl zaczyna mówić głosem wypranym z wszelkich emocji: „Jestem Gackt. Nie czuję bólu.” to absolutnie normalne. Egzorcysta wciąż nie jest potrzebny.
66. Nie zwracaj uwagi, jeśli twoja pociecha wygłasza dziwne stwierdzenia podobne do tych: „Zgarnę twój umysł” lub „Nie możesz założyć tego swetra” bądź „Tom jest po naszej stronie” – ono doskonale wie, o czym mówi. To ma dla niego wielki i głęboki sens.
67.  Nigdy, ale to nigdy nie drwij sobie z języka japońskiego – szczególnie, jeśli nie wiesz, jak w istocie on brzmi i wciąż kojarzy ci się on z „cing-ciong-ciang”.
68. Jeżeli twoje dziecko okazjonalnie piecze ciasta lub robi inne dziwne rzeczy, jak na przykład, puszczanie fajerwerków, nie przejmuj się. Po prostu świętuje urodziny jednego z jego ulubieńców.
69. Nie bój się, jeśli włosy twojej latorośli wyglądają tak, jakby dopiero co włożyła ona mokre ręce do kontaktu – taka moda w dzisiejszych czasach.
70.  Jeśli twoja pociecha pyta o wysokojakościowy papier fotograficzny, nie pytaj, po prostu go użycz.
71.   Nyappy to nie pieluszka – nyappy to nie to samo co nappy.
72.  Nie przejmuj się, jeśli twoje dziecko powie: „TY TEGO PO PROSTU NIE ROZUMIESZ!”. To nie tak jak myślisz… czy coś… tylko… serio tego nie rozumiesz.
73.  Nigdy nie dopuszczaj się zniewagi plakatów wiszących na ścianach w pokoju twojej latorośli; tym bardziej jeśli jest to mężczyzna bez koszulki siedzący w wannie pełnej krwi. Jeśli się na to porwiesz, twoja latorośl może zacząć planować twoje morderstwo właśnie w tym momencie.
74.  Nigdy nie proś o to, aby twoja pociecha pozwoliła ci przesłuchać swoje płyty – w przeciwnym razie… cóż, twoje uszy mogą zacząć krwawić…
75.  Jeśli twoje dziecko powie, że jego zdaniem jest to „łagodny” rock, nie pytaj, jak „głośne” może być to dla ciebie.
76.  Jeśli usłyszysz, że twoja latorośl śpiewa coś, co brzmi dla ciebie jak „bełkot”, nie pytaj o to! Zacznie śpiewać jeszcze głośniej.
77.  Jeśli twoja pociecha nagle zacznie krzyczeć w swoim pokoju, spokojnie, prawdopodobnie nie zostało zaatakowane ani uprowadzone. Zapewne śpiewa kolejną piosenkę Dir en Grey. Choć… w zasadzie dla bezpieczeństwa może warto byłoby sprawdzić przez dziurkę od klucza, co się dzieje, bo może kiedyś nastąpi ten jeden raz, w którym jednak będzie potrzebowało twojej pomocy…
78.  Jeśli twoje dziecko notorycznie nosi szalik, bandanę lub cokolwiek innego, co zasłania jego nos, spokojnie, nie zamierza wstąpić do grupy terrorystycznej – po prostu chce zostać basistą.
79.  Jeśli twoja latorośl interesuje się śmiercią lub innymi chorobliwymi rzeczami… po prostu nie pytaj.
80. Jeśli ulubioną liczbą twojej pociechy jest zero, nie przejmuj się tym (wytłumaczeń dla tego zjawiska jest wiele, ale wszystkie są absolutnie normalne i nie stanowią żadnych zagrożeń…).
81.   Jeśli nagle wejdziesz do pokoju swojego dziecka, które jest właśnie w trakcie przeprowadzania dziwnego tańca, nie obawiaj się. Prawdopodobnie próbuje naśladować jednego ze swoich ulubieńców.
82.  Jeśli twoja latorośl zaczyna rzucać tekstami typu: „Kochamy gejów” czy „No Gay, no life”… nie pytaj.
83.  Jeśli twoja pociecha ma obsesję na punkcie litery „D”, nie zamartwiaj się. To tylko litera… i jeden z najbardziej popularnych zespołów w świecie j-rocka.
84. Jeśli twoje dziecko kiedykolwiek będzie śpiewać głośno, a ty wejdziesz do jego pokoju i zapytasz co i o czym ono śpiewa, przygotuj się, iż odpowiedź będzie brzmiała mniej więcej tak: „Uh, uhm… Yeah… Mm… piosenka, mówisz? Uhh… Err…”. Wyjdź zanim naprawdę uzyskasz jakieś konkretne odpowiedzi na swoje pytania, gdyż przez to twoje życie może się diametralnie zmienić.
85.  Jeśli twoja latorośl wykrzykuje zwroty w stylu: „sexsual disgrace” (seksualna hańba), „die for me… you cannot save it” (umieraj dla mnie… nie możesz tego uratować) lub „the violence rapes me” (przemoc gwałci mnie), nie obawiaj się. Ono prawdopodobnie po prostu śpiewa do piosenek The GazettE.
86. Nie myśl, że twoja pociecha interesuje się gotycką kulturą tylko dlatego, że zaczęła ubierać się jak lolita.
87.  Nie wytykaj swojemu dziecku, nawet jeśli jesteś tego prawie w stu procentach pewny, że wykonywało swój makijaż bez patrzenia w lustro. Znów: taka moda dzisiejszych czasów.
88. Nie pytaj, dlaczego twoja latorośl gotowa jest siedzieć ponad dwadzieścia godzin na mrozie tylko po to, aby zobaczyć koncert.
89. Nie przeszkadzaj, kiedy twoje dziecko słucha nowych piosenek. To może zakończyć się bardzo źle, jeśli mu przeszkodzisz ([od Kity-pon] tym bardziej jeśli długo wyczekiwany singiel po pierwszym przesłuchaniu nie spełnił swoich oczekiwań – w takim wypadku może polać się krew).
90. Jeśli twoja latorośl zacznie histerycznie się śmiać na widok wypchanej kaczki/gęsi/łabędzia – nie pytaj; inaczej możesz zacząć bać się własnego potomka.
91.   Neo Visualizm nie jest żadnym kultem – to po prostu droga życia. Bądź spokojny, rodzicu.
92.  I tak dla jasności – pop jest martwy (POP IS DEAD!), [od Kity-pon] ale Gazerock nie! (GAZEROCK IS NOT DEAD!)
93.  Jeśli w garderobie twojej pociechy dominują głównie ciemne kolory, nie pytaj, jeśli nagle się to zmieni. Po prostu ciesz się tym, że ta w końcu zaczęła ubierać się na kolorowo!
94. Bądź szczęśliwy, że twoje dziecko interesuje się obcymi kulturami, oglądając japońskie filmy.
95.  Jeśli usiądziesz, a twoja latorośl nagle zacznie krzyczeć, po prostu wstań i przeproś j-rockera, na którego twarzy usiadłeś.
96. Nie pytaj, dlaczego według twojego dziecka to 20 listopada wypada Nowy Rok – w przeciwnym wypadku twoje dziecko będzie gapić się na ciebie z nienawiścią. [od Kity-pon] Tak, to powoduje choroby, a nawet może być przyczyną nagłych zgonów.
97.  Jeśli twoja latorośl uzależniła się od lizaków, po prostu daj mu je/jej. Możesz za to winić osobę, zwaną „Maya” (imię to zapewne sporadycznie zdarzy ci się również usłyszeć z ust twojej latorośli), ale niezależnie od tego po prostu daj mu te lizaki.
98. Jeśli przyłapiesz swoją pociechę na tym, jak ta chodzi po swoim pokoju, udając, że potrafi latać, nie przejmuj się. Ona naśladuje LM.C z piosenki „Little Fat ManBoy” lub Miyaviego z „Neo Visualizm” lub „Girls, be Ambitious”… lub jakiegokolwiek innego j-rockera.
99. Nie, Maya nie jest dziewczyną i nie ma brata imieniem Miguel. Prawdopodobnie nie zna też hiszpańskiego. Nie śpiewaj w takim razie piosenki Maya & Miguel przed swoim dzieckiem, gdyż ono tego nie popiera.
100.                     Nie, hide i HYDE to nie jest ta sama osoba. Pamiętaj o tym.
101.                       Nie bądź zachłanny i pozwól używać swojej karty kredytowej swojemu dziecku, kiedy te powie, że potrzebuje pieniędzy.
102.                      Nie smuć się, jeśli twoja latorośl mówi, że jest w domu dopiero w chwili, kiedy zaloguje się na forum internetowe.
103.                      Pluszaki to nie są wypchane zwierzęta. Należy traktować je z godnością i poszanowaniem. Co więcej w słowniku twojej pociechy prawdopodobnie nie ma takiego zwrotu jak: „Tu jest zbyt dużo pluszaków.”.
104.                     Wzięcie udziału w koncercie jednego z ulubionych zespołów w Japonii, w szczególności w Tokyo Dome jest marzeniem wielu fanów j-rocka. Nie wyśmiewaj się z tego i nie odmawiaj, kiedy twoje dziecko zapyta cię o zgodę. Pomóż mu w zrealizowaniu tego marzenia, jeśli potrafisz.
105.                      Nic nie stanie pomiędzy fanem j-rocka a conventem. To punkt honoru. [od Kity-pin] Nie próbuj nawet być przeszkodą, gdyż możesz zostać staranowany (dosłownie).
106.                     Przyzwyczajaj się i zaakceptuj to, że twoje dziecko spędza kilka (kilkanaście) godzin dziennie przed komputerem.
107.                      Nie dopytuj, co oznaczają słowa „yaoi” i „yuri”. Nie chcesz tego wiedzieć – wierz mi na słowo, naprawdę nie chcesz znać ich prawdziwego znaczenia.
108.                      Jeśli twoja latorośl nagle wybucha niekontrolowanym śmiechem w środku nocy, bądź spokojny. Ono wciąż jest poczytalne (prawdopodobnie).
109.                     Nigdy nie mów, że Visual-kei to to samo co emo. Możesz zostać za to brutalnie ukarany.
110.                       Jeśli twoja pociecha ogląda, jak dwóch przystojnych mężczyzn się całuje, nie obawiaj się. To nie jest materiał pornograficzny.
111. Nigdy nie pytaj, dlaczego twoje dziecko pała miłością do mężczyzn z zasłoniętymi nosami. W przeciwnym razie może skutkować to poważnym uszczerbkiem na zdrowiu.
112.Jeśli jakimś niefartem uda ci się zobaczyć live z koncertu, na którym jeden z mężczyzn okalecza się i krwawi, nie panikuj. To prawdopodobnie tylko Kyo z Dir en Grey.
113.Jeśli twoja latorośl słucha/ogląda jak zahipnotyzowana przez piętnaście minut solo na perkusji, prawdopodobnie słucha/ogląda Yoshikiego. Zostaw ją w spokoju.

[kilka zasad od Kity-pon]
114.                       Unikaj słowa „kaczka”. Dzięki temu zaoszczędzisz sobie wiele niezręcznych sytuacji.
115.Unikaj również słowa „chomik”. Powód jest wciąż ten sam.
116.                       Jeśli twoja pociecha chodzi po domu, wykrzykując: „Bich, I’m fabulous!”, wszystko z nią w porządku. Po prostu ma zadatki na to, aby zostać wokalistą, a nawet więcej – prawdziwą divą.
117.Jeśli przyłapiesz swoje dziecko na paleniu papierosów, na co ono w ramach wyjaśnienia powie ci, że: „To wszystko dla dobra strun głosowych.”… to tak po prostu jest. Urodzony wokalista – pozwól mu się rozwijać w tym kierunku i wypełnić zadanie, do którego zostało ono stworzone.
118.                       Tak, ciemne odrosty na niemalże platynowych włosach są okej. Zaakceptuj to.
119.                       Jeśli twoja latorośl sama szyje ubrania, z czego jeden z jej strojów przypomina kaftan księcia z bajki, a następny modernistyczny strój rodem ze „Star Wars”, wszystko jest w porządku. Nie przejmuj się.
120.                      Jeśli jesteś na tyle wścibskim rodzicem, aby czytać wiadomości swojego dziecka lub przez przypadek dojrzysz ponad jego ramieniem takie niezrozumiałe zbitki liter i numerów jak na przykład: A9, NB, DDRM, TG, MYV etc. nie bój się, twoje dziecko nie zaczęło posługiwać się żadnym kodem. Nie martw się, nie zatraciło ono jeszcze zdolności jasnego wyrażania się.
121.Jeśli twoja pociecha odmawia noszenia aparatu ortodontycznego, powołując się na to, że „yeba” jest „kawaii”, przystań na to. Zgódź się i nie dopytuj.
122.                      Tak, półnadzy mężczyźni oblani krwią (czasem nawet z jakimiś niebezpiecznymi przedmiotami jak na przykład katana), którzy wyglądają jak niedoszli mordercy są słodcy, uroczy i seksowni. Taka opinia jest jak najbardziej normalna i trafna.
123.                      NIGDY nie obrażaj ludzi o niskim wzroście! Twoje dziecko może odebrać te słowa jako obrazę dla zbyt wielu idoli!
124.                      Jeśli zdarza ci się sporadycznie słyszeć jakieś tłumione jęki i krzyki z szafy lub spod łóżka twojej latorośli, zignoruj to. Jeśli natomiast podobne dźwięki wydobywają się z podobnych miejsc notorycznie, ostrożnie zajrzyj tam. Możliwe, że osoba, która jest tam przetrzymywana, potrzebuje twojej pomocy – nie oznacza to jednak, że masz dzwonić na policję! Jeśli twoja pomoc ograniczy się do podania tej osobie wody oraz przygotowania dla niej suchego prowiantu, twoja latorośl będzie ci wdzięczna. Co więcej tym samym możesz wzmocnić łączącą was relację.
125.                      Jeśli twoja pociecha wyśpiewuje po nocach coś, co brzmi jak: „Bara-bara-bara”, ono nie ma na myśli tego samego, co ty. „Bara” (jp. ) po japońsku oznacza „różę” (nawiązuję do piosenki The GazettE – „Stupid Tiny insect”).
126.                      Jeśli twoje dziecko mówi, że kiedyś będzie miał/a za męża/żonę Japończyka/Japonkę, to wiedz, że on/ona nie żartuje. Przygotuj się na wnuków pół-Azjatów (xD).
127.                      Jeśli z głośników w pokoju twojej latorośli wydobywają się (w twoim mniemaniu) jakieś trzaski, szumy i charczenie, to nie oznacza to, że są one zepsute. Prawdopodobnie to po prostu nowy singiel jednego z zespołów, którym interesuje się twoja latorośl.
128.                      Kiedy twoja pociecha mówi o „engrishu” lub „wasabi-eigo”, nie żartuje sobie z ciebie. Takie języki naprawdę istnieją (choć ich znajomość może niekoniecznie dobrze jest uwzględniać w CV…).
129.                      Jeśli twoje dziecko przestało się w ostatnim czasie odzywać i uśmiechać, nie zawsze oznacza to, że obraziło się na ciebie lub przechodzi właśnie przez gorszy okres. Jeśli jego wyraz twarzy rzadko się zmienia, może to dowodzić tego, że ma zadatki na to, aby zostać basistą.
130.                      Jeśli twoja latorośl chce wydać kosmiczne pieniądze na zwykły t-shirt na krótki rękaw tylko ze względu na to, że zaprojektował go ktoś, kogo on/ona lubi – pozwól mu na to. Dzięki tobie przez pewien czas prawdopodobnie będzie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
131.Nie ma starych j-rockerów, pamiętaj! Tym bardziej pytanie w stylu: „Czy to nie jest dziwne, że interesujesz się tak starym mężczyzną?” jest dla większości fanów j-rocka niemalże bluźnierstwem. Tak, niektórzy z nas wiedzą, że po trzydziestce życie się nie kończy i się nie umiera. Co więcej żaden j-rocker nie jest „za stary” dla twojego potomka (niezależnie od płci). Pamiętaj, jeśli powiesz tak chociaż raz, następnym razem ten może przyprowadzić ci owego muzyka do domu i przedstawić jako narzeczonego. Tak, młodzisz w dzisiejszych czasach potrafi być nieobliczalna. Jest także bardzo utalentowana, choć swoje prawdziwe talenty często zachowuje na „czarną godzinę” – te talenty, o których nie chcesz wiedzieć.
132.                      Jeśli przyłapiesz swoje dziecko na tym, jak to łapie się za krocze przed komputerem albo wykonuje inne podejrzane ruchy, które mogłyby sugerować, że ma ochotę rozpocząć aktywność seksualną (również z przedmiotami nieożywionymi), nie obawiaj się. Prawdopodobnie naśladuje tylko ruchy swoich ulubieńców z koncertów.