Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sakurai Atsushi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sakurai Atsushi. Pokaż wszystkie posty

"Geisha no Furin" cz.5

Jak dostanę lacza ze sprawdzianu z matmy, to będzie wasza wina, bo pisałam zamiast się uczyć xD Nie no, żartuję, ale teraz serio muszę iść się uczyć ;_;



Macie tu coś na pobudzenie wyobraźni xD Jest to oczywiście Yuuki z Lycaon, ale przecież też się nada, nie? Gosh, jakiż on uroczy.... @.@

„Geisha no Furin” cz.5

W końcu Hiro znalazł dla mnie dłuższą chwilę (dłuższą niż piętnaście sekund), którą, rzecz jasna, zamierzaliśmy spożytkować na treningi. Dzisiejszego ranka brunet był bardziej przytomny niż wczoraj, jednak nie mogę powiedzieć, żeby wszystko wróciło do normy. Na jego twarzy malowało się już nie tyle niezdecydowanie co obawa – to znaczyło, że coś przede mną zataił; pojawiła się jakaś nowa troska, którą się ze mną nie podzielił.
Szarpnąłem struny, które wydały z siebie niski, wibrujący dźwięk. Stało się to między nami swoistym, umownym znakiem, którym dawałem mężczyźnie do zrozumienia, że przede mną już nic nie uda mu się ukryć. Położyłem płasko dłoń na stronach, wyciszając je i wbiłem przeszywające spojrzenie w mojego nauczyciela, oczekując wyjaśnień.
- O co chodzi? – zapytałem ostro.
Hiro już otwierał usta, aby, zapewne jak zwykle, zbyć mnie jakimś błahym zapewnieniem, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, kiedy niespodziewanie drzwi rozsunęły się z hukiem i do pokoju wpadł Daan, a zaraz za nim przerażona Suzume.
- Tutaj nie wolno wchodzić! – piszczała dziewczyna.
- Do diaska, ucisz się, kobieto! – ryknął wściekle Holender. – Hiro, w końcu cię znalazłem! – odetchnął z ulgą.
- Co się dzieje, Daan? – brunet zacisnął szczęki, co było u niego objawem stresu.
- Yongyǎn oszalał! – wykrzyknął przerażony. – Rozpoczął działania zbrojeniowe, wzywając rodaków do powiększania terytorium swojego kraju! Zmobilizował już armię i zajął Władywostok i Chabarowsk (są to obecne nazwy miast rosyjskich – nie mogłam dojść do nazw używanych w XVIIIw., więc wybaczcie, ale nie jestem pewna czy te miasta tak były nazywane od aut.) i szykuje się do przejęcia Sichote Alin! Zaszył się w twierdzy w Changchun i ani myśli przerwać działań wojennych!
- Wypowiedział wojnę Rosji? – mężczyzna w czerwonym hanfu zbladł.
- Nieoficjalnie – Jassen westchnął ciężko. – Nota dyplomatyczna o wszczęciu wojny została wysłana z Petersburga dopiero wczoraj; Ruìdì zaatakował z zaskoczenia!
- Przeprowadził atak nie wypowiadając wcześniej wojny Rosji? Toż to czysty absurd! – Hiro zacisnął palce na własnym kolanie, siedząc w siadzie skrzyżnym. – Przecież Katarzyna… (chodzi o Katarzynę II Wielką, carycę Rosji w tamtych czasach od aut.)
- Też mnie to zdziwiło – przyznał blondyn. Widząc moją zdezorientowaną minę pospieszył z wyjaśnieniami. - Ruìdì swego czasu jeździł do Rosji. Na carskim dworze poznał Katarzynę, nim ta jeszcze została mianowana obecnym władcą. No i cóż… Jakby to ładnie ująć? Hiro? – spojrzał wymownie na bruneta, który został zmuszony do kontynuowania tej opowieści.
- Yongyǎn miał romans z Katarzyną…
- Ale potem wrócił do ojczyzny i poznał właśnie Hiro – ponownie wciął się de Vries. – No i dalej historię już znasz. Katarzyna została dotkliwie zraniona przez obecnego cesarza Chin, ale nie mogła wywołać wojny z powodu zawiedzionych uczuć, nawet kiedy już objęła władzę w Rosji, dlatego utrzymywała dość chłodne stosunki z Chinami. Poza tym po rozstaniu z Ruìdì ‘m nieco…
- …zdziwaczała – wtrącił się brunet.
- Dokładnie – przytaknął Fryzyjczyk. – Znana jest w Europie ze swoich… ekscentrycznych upodobań seksualnych… a przynajmniej tak głoszą plotki – rozłożył bezradnie ręce.
- Suzume! Przynieś alkohol! – Hiro krzyknął do zdjętej strachem maiko, która jak słup soli nadal stała w progu drzwi. – Zapowiada się długi wieczór…

***

- Hiro, ktoś o tobie wie w pałacu cesarskim w Japonii… - blondyn czknął pijacko. – Słyszałem jak ktoś wymienił twoje imię, kiedy przyjmowano chińskich dyplomatów… Ruìdì chce zająć Sachalin, Kamczatkę i Kuryle, ale obiecał nie naruszać terytorium Japonii. Cesarz podpisał pakt o nieagresji z Chinami – mówił już nieco bełkotliwie. – Musisz się stąd wynosić! I to najlepiej zaraz! Musisz uciec gdzieś daleko! Jak najdalej! – uderzył pięścią w stolik, przy którym siedział, a właściwie półleżał. – Mogę zabrać cię do Holandii…
Spojrzałem na bruneta, który uciekł wzrokiem gdzieś w bok. Był całkowicie zrezygnowany. Nie miał już na nic sił. Cienie na jego twarzy pogłębiły się, przez co wyglądał na dużo starszego niż w rzeczywistości był. Wciąż był blady, mizerny – możliwe, że nawet jeszcze całkiem nie wydobrzał po ostatniej chorobie, która niemal zwaliła go z nóg. W ostatnim czasie praktycznie nie ruszał posiłków. Jego dłonie nieustannie niekontrolowanie drżały, zdradzając jego zdenerwowanie. Jego włosy straciły blask; w ostatnim czasie nawet upinał je niezbyt starannie, zdarzało mu się nawet krzywo zapiąć hanfu, które coraz częściej sznurował w proste supły, gdyż zapewne nie mógł wykonać żadnego z ośmiu tradycyjnych, skomplikowanych wiązań rozdygotanymi palcami. Na ten widok aż serce ściskało mi się w obręczy żeber.
- Nie… - pokręcił głową. – Już dość tego uciekania… - westchnął niemal bezgłośnie. – Nie twierdzę, że cesarz Chin wszczął wojnę z mojego powodu, ale jeśli moja śmierć przyniesie choć chwilowe ukojenie jego wypaczonemu sercu…
- CO TY, DO CIĘŻKIEJ CHOLERY, WYGADUJESZ! – wrzasnąłem oburzony. – Chcesz zrobić z siebie męczennika?! – sapnąłem wściekle. – Naprawdę myślisz, że to coś zmieni?! Yongyǎn’owi nie chodzi o ciebie! Pewnie już dawno o tobie zapomniał! On jest zwyczajnie obłąkany! – zaprotestowałem.
- Wątpię – wtrącił Fryzyjczyk. – Jeśli chodzi o pamięć Yongyǎn’a, rzecz jasna, nie o jego domniemaną chorobę, o którą też go podejrzewam – sprostował. - O takich rzeczach się nie zapomina… - mruknął pod nosem.
- A więc go popierasz?! – wskazałem oskarżycielsko palcem w stronę bruneta. – Pozwolisz mu się zabić?!
Zadziwiająco sprawnie jak na swój stan de Vries nagle chwycił mnie za gardło i przyciągnął do siebie. Jego zielone oczy błyszczały dziko między pasmami jasnych włosów, które teraz skrywały większą część jego przystojnej twarzy w cieniu. Trzasnął mną o podłogę niczym szmacianą lalką i spojrzał na mnie groźnie z góry.
- Tego nie powiedziałem, dzieciaku – warknął, puszczając mnie. Odkaszlnąłem, łapiąc ponownie powietrza w płuca; w tym samym czasie Hiro dostał w twarz od przyjaciela. Jako że brałem w tej chwili głębszy oddech, aż zachłysnąłem się powietrzem z wrażenia. Brunet wydawał się być niemniej zdziwiony niż ja. – Jeszcze raz wypowiedz tak kretyńskie słowa na głos, a przekonasz się, że to nie Yongyǎn, a ja stanę się twoim najgorszym zmartwieniem! – wrzasnął. – Ani mi się waż, do cholery, umierać! – zmierzył przyjaciela miażdżącym spojrzeniem i jednym łykiem opróżnił całą buteleczkę sake, nie bawiąc się w nalewanie alkoholu do czarki. Hiro w tym czasie z niedowierzaniem dotykał opuszkami palców zaczerwienionego policzka.
- Wybaczcie… - szepnął po chwili brunet, uśmiechając się pod nosem. – Chyba rzeczywiście nieco mnie poniosło…
- Hiro – Daan odezwał się ostro, przykuwając jego uwagę – wiem, że jesteś zmęczony… to ciągnie się już tak długo… - jego głos nabrał łagodniejszego tonu. – Ale na litość Buddy, wszystkich bożków shinto i czego tam sobie jeszcze wymyślisz, nigdy więcej nie myśl w ten sposób! – prychnął. – Nie bądź samolubny – skarcił go. – Może dla ciebie to byłby koniec wszelkich problemów, ale pomyśl o tym, jaki zostawiłbyś po sobie chaos – wymownie spojrzał na mnie. – Poza tym nie myślę, aby ścięcie cię przyniosło pozytywne zmiany w charakterze Ruìdì’ego; wręcz przeciwnie. Gdybyś teraz mu się poddał, poczułby się niczym władca wszechświata, któremu należą się wszyscy i wszystko. Ogłupiałby do reszty – wyciągnął w moim kierunku dłoń, do której wcisnąłem mu kolejne naczynie z alkoholem. – Teraz przynajmniej ma poczucie, że jest chociaż jedna rzecz, jedna osoba, która jest poza jego posiadaniem i której nijak nie może zdobyć.
- Pewnie masz rację – brunet skinął głową i uśmiechnął się delikatnie, jednak nie wyglądał na zbyt przekonanego. Uparty był z niego typ; pewnie i tak wiedział swoje. Poza tym zdawało się, że nadal bił się z własnymi myślami. Wyglądało na to, że zaczął popadać w prawdziwą depresję… z drugiej strony nie było to znowu niczym dziwnym, skoro od dłuższego czasu nieprzerwanie towarzyszyło mu śmiertelne niebezpieczeństwo i stres, który go wykańczał; odbijało się to nie tylko na jego zdrowiu fizycznym, ale także psychicznym.
Kiedy popadłem w letarg, ktoś znów z hałasem wpadł do pokoju, drąc się od progu. Była to Suzume. Na dźwięk jej piskliwego głosu aż podskoczyłem w miejscu, jednak nie zdziwił mnie zbytnio jej widok – zupełnie tak jakbym podświadomie spodziewał się, że, tak jak zapowiedział to Hiro, ten wieczór będzie naprawdę długi, co więc oznaczało, że to nie koniec ekscesów na dziś.
- Hiro-sama! Mama cię woła! – zdyszana oparła się o framugę drzwi. – Ponoć do naszego geisha-ya ma dziś przyjechać sam daimyō!
Brunet jęknął żałośnie, co nie zdarzało mu się często. Z westchnięciem podniósł się z podłogi.
- Nie miał kiedy przyjechać, nie? – mruknął pod nosem niezadowolony, trącając mnie wachlarzem w ramię. – Wybacz Daan, ale, jak widzisz, muszę cię już opuścić razem z moim uczniem. Suzume dotrzyma ci towarzystwa – skłonił się w głębokim ukłonie pełnym sztywnej kurtuazji. – Życzę udanego wieczoru i przepraszam za kłopot – skłonił się raz jeszcze, a ja poszedłem w jego ślady.
Maiko niepewnie podeszła do blondyna i zajęła miejsce koło niego, kiedy my wyszliśmy z pokoju, zasuwając za sobą drzwi. Ruszyliśmy ciemnym korytarzem w stronę pokoju mamy.
- Dlaczego wziąłeś mnie ze sobą? – zapytałem.
- Pomożesz mi się ubrać – wyjaśnił; słysząc to z trudem przełknąłem ślinę. – Proszę wybaczyć najście – odezwał się kurtuazyjnie, wchodząc do pokoju mamy.
Niska kobieta w podeszłym już wieku siedziała na wielkiej skrzyni na środku swojego lokum. Jej proste kimono i włosy w nieładzie świadczyły o tym, że niezbyt dobrze zniosła wiadomość o przybyciu tak wysoko postawionego gościa.
- Wreszcie – kobieta sapnęła, odzywając się skrzekliwym głosem, jednocześnie posyłając skrzynię kopniakiem w naszą stronę. – Hiro – zaczęła groźnie – wszystko w twoich rękach. Cała reputacja mojego okiya spoczywa teraz na twoich barkach! – huknęła. – Jak coś spieprzysz, to osobiście przerobię cię na surimi! – wycelowała w niego długą fajką, którą nieprzerwanie ćmiła, wypuszczając z ust szary obłok dymu.
- To dla mnie zaszczyt – brunet skłonił się raz jeszcze.
- Daj już spokój – podeszła i trzepnęła go w ramię. Zmrużyła oczy, przyglądając się twarzy podopiecznego. Przesunęła dłonią po jego wciąż zaczerwienionym policzku. – Znowu Daan przywracał cię do rzeczywistości? – pokręciła głową z dezaprobatą. – Nie będę cię nawet pouczać. Przecież wiesz, co masz robić dużo lepiej niż ja – machnęła na nas ręką, dając nam znak, że możemy odejść.
Wynieśliśmy skrzynię, zanosząc ją do pokoju Hiro. Z ciekawości we mnie aż wrzało, więc pozwoliłem sobie uchylić wieko, aby sprawdzić zawartość skrzyni. W środku znajdowało się najpiękniejsze i najkunsztowniejsze kimono jakie kiedykolwiek widziałem.
- O dobry Buddo… - jęknąłem zachwycony.
- Pomórz mi to założyć.
Odwróciłem się w stronę mężczyzny, który właśnie zsuwał z siebie najbardziej wierzchnią warstwę hanfu. Delikatny materiał miękko upadł na podłogę, otaczając jego stopy niczym krwawa kałuża. Jego włosy były już rozpuszczone, a srebrna szpila tkwiła zaplątana gdzieś w połach zrzuconego ubrania. Stał przede mną w samej naga-juban (coś w rodzaju bielizny – taka długa, bawełniana halka noszona pod kimonem właściwym, takie jakby „krótsze kimono”, że tak to nazwę, które było wykonane najczęściej z cieńszego [lub na zimę grubszego] materiału, nierzadko również z gorszej jakościowo tkaniny; przypominam, że kiedyś mężczyźni nie nosili bokserek xD od aut.), a ja wpatrywałem się w niego jak zahipnotyzowany i nie mogłem się ruszyć. Był tak piękny…
Nawet żadne sprośności nie zagościły w mojej głowie – po prostu potrafiłem jedynie tam stać i wpatrywać się w niego, zachwycać się jego idealnym widokiem, który dobitnie wyrył się w moich wspomnieniach i zapewne będzie mi towarzyszył jeszcze podczas wielu bezsennych nocy.
- Takanori… - dopiero, kiedy po raz wtóry powtórzył moje imię, a ja przestałem się skupiać jedynie na ruchu jego warg, ale w końcu skupiłem się także na znaczeniu słów, które do mnie wypowiadał, ocknąłem się. Drgnąłem, przytomniejąc.
- Wybacz… - speszyłem się.
Ostrożnie sięgnąłem po kimono, którego kolejne warstwy pomagałem mu założyć. Przesuwałem dłońmi po jego ciele osłoniętym jedynie cienką warstwą materiału. Krążyłem wokół niego, oplatając jego talię pasem obi, przyglądając się przy tym jego ciału wręcz z nabożną czcią. Poprawiałem ciężki materiał kolejnych warstw ubrania, które wręcz wymownie i zachęcająco zsuwało się z jego ramion, muskając przy tym jego delikatną, gorącą skórę. Czułem jak moje serce zaczyna bić coraz szybciej. Zaschło mi w ustach. Nerwowo zagryzałem wargi z rosnącego podniecenia.
W końcu Hiro wsunął ręce w rękawy furisode (najbardziej eleganckie kimono dla panien, które charakteryzuje się bardzo długimi rękawami [od 100 do 107 cm] i wzorami, które zdobią cały materiał. Tak, ubrałam Hiro w kimono dla kobiet… ale skoro już zrobiłam z niego gejszę to chyba się nie obrazi, nie? xp od aut.). Biały materiał przetykany srebrną, połyskującą nicią kojarzył się z mieniącym się w słońcu, skrzącym śniegiem. Ubranie zostało przyozdobione wyszytym motywem błękitnych kwiatów oraz motyli w różnych odcieniach fioletu i granatu. Jego hebanowe włosy ostro kontrastowały z bielą stroju, jednak wyglądało to dobrze; nadawało mu swoistego uroku i sprawiało, że obserwator uważnie przyglądał się nawet najdrobniejszym ozdobom w jego ubiorze.
Brunet usiadł na podłodze, a ja zaraz za nim, mając przy sobie szkatułkę pełną misterne zdobionych kanzashi (spinek do włosów od aut.), grzebieni i szpil. Dokładnie czesałem każde pasmo, rozkoszując się wręcz aksamitną fakturą jego włosów. W końcu nie wytrzymałem i położyłem mu dłoń na karku, która szybko zsunęła się na jego bark, a następnie tors, wsuwając się między kolejne warstwy kimona.
- Co ty ro…? – urwał, kiedy naprałem na jego klatkę piersiową i zmusiłem go, aby odchylił się w tył, opierając plecami o moją klatkę piersiową. Był zdziwiony, zdezorientowany. Uniósł głowę, spoglądając na mnie szeroko otwartymi oczyma. Pogładziłem go po wciąż zaczerwienionym policzku; najwyraźniej Daan nie szczędził siły, kiedy wymierzył mu ten cios.
Nachyliłem się nad nim i pocałowałem czule.
- Daj sobie czasem pomóc – szepnąłem mu do ucha i uśmiechnąłem się pod nosem.
Mężczyzna poruszył ustami, jakby szykował się, żeby coś powiedzieć, jednak ostatecznie zamilkł. Wyciągnął szyję, wyginając się w moją stronę, żeby sięgnąć moich ust raz jeszcze, czym zainicjował salwę gorących pocałunków, którymi najpierw obdarowywałem jego usta, a następnie szyję. Jak już zdążyłem się zorientować, jego słaby punkt mieścił się tuż przy uchu, przy końcu żuchwy. Kiedy całowałem go w tym miejscu, pojękiwał cicho.
- Takanori… - westchnął, obejmując mnie mocniej za szyję, kiedy leżał już pode mną, a ja miałem tę przyjemność wsłuchiwać się w te urwane westchnięcia i jęki. – Nie powinniśmy… - wydusił z siebie.
- Wiem – przytaknąłem, nie przerywając pieszczot. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że potrzebna mu była taka chwila zapomnienia.
Nie mogliśmy niestety poświęcić sobie zbyt wiele czasu, gdyż oczekiwany gość z pewnością niedługo już się zjawi, dlatego też kiedy zabrakło nam tchu, oderwaliśmy się od siebie i wróciliśmy do przerwanych czynności. Hiro wywindował się do siadu i pozwolił mi zająć się swoimi włosami bez słowa. Między nami panowała cisza, jednak nie ona była uciążliwa – miała swoisty intymny, może nawet nieco urokliwy charakter, przez co nawet ona zdawała się smakować niczym zakazany owoc. Tak, doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że to co robimy w ogólnym pojęciu jest złe. Miłość w Yoshiwarze – w dodatku jakby tego było mało między dwoma gejszami; między niedoścignioną tayū i zwykłą jorō… tej samej płci; gdyby ktoś się o tym dowiedział, z pewnością nie uniknęlibyśmy srogiej kary… ale kto by teraz myślał o konsekwencjach? Nigdy nie byłem lekkoduchem, dlatego nigdy też nie rozumiałem jak dla niektórych ludzi może liczyć się tylko „tu i teraz” – w tym momencie jednak to „tu i teraz” było dla mnie centrum wszechświata. Nie istniało nic innego. Byłem wręcz otumaniony, moje zmysły jakby stępiały przez niesamowity zapach bruneta. Jego lśniące, długie włosy przesypywały się między moimi palcami niczym delikatne nicie jedwabiu. Z zachwytem rozkoszowałem się ich aksamitną fakturą wplatając w nie palce i rozczesując je grzebieniem, jednocześnie od czasu do czasu składając krótki pocałunek na jego karku, to na ramieniu, które odsłaniałem z kunsztownego ubrania, a które on na przekór co chwila poprawiał.
W końcu jednak z pomocą kilku grzebieni, szpil i kanzashi upiąłem jego włosy w fryzurę ofuku (jest to jedna z fryzur noszonych przez gejsze – odpowiednie uczesanie zdradzało jej „etap” nauki. Ofuku jest zarezerwowane właściwie dla starszych maiko, ale wybrałam tę fryzurę głównie dlatego, że najbardziej mi się podoba i występowała we wszystkich hagamachi [dzielnicach gejsz]. Prawdę mówiąc jest jeszcze mnóstwo innych uczesań jak wareshinobu, osomemage, oshiyun, yuiwata ect., ale pozwolicie, że już pominę ich opisy. W każdym razie niektóre są niemal identyczne, ale nazywają się inaczej, bo występowały w innych hagamachi. Rozważałam jeszcze tylko maremage, gdyż jest to fryzura dla geiko powyżej trzydziestego roku życia, ale potem stwierdziłam, że nie zrobię Hiro takiego „starego” – pamiętajcie, że jesteśmy wciąż w XVIIIw., gdzie jednak wiek trzydziestu lat nie był uznawany już za taką znowu młodość od aut.). Następnie mężczyzna przeszedł do makijażu shironuri (czyli ten charakterystyczny dla gejsz biały makijaż mający początek w epoce Heian od aut.). Szczególnie uważnie przypatrywałem się jego ruchom, kiedy malował usta, które całe zostały starannie pomalowane na czerwono, co zdradzało jego doświadczenie (młode maiko mogły malować jedynie część dolnej wargi; starsze maiko część dolnej i górnej wargi, młode geiko prawie cały wykrój ust, natomiast doświadczone geiko całe usta – małe usta w Japonii uchodziły niegdyś za atrybut piękna. Ponad to małe usta gejszy miały być obrazem tego, że owa gejsza nie zdradzi powierzonych jej sekretów od aut.), czego jednak wcześniej nie robił. Kiedy pierwszy raz go spotkałem miał pomalowaną jedynie dolną wargę, zupełnie tak jakby specjalnie chciał ukryć się ze swoim doświadczeniem. Mało tego, dotarło to do mnie dopiero teraz, że Hiro na co dzień zazwyczaj nie wykonuje makijażu.
- Jesteś w końcu jikata czy tachikata gejszą (jikata to gejsze, które się nie malują, nie noszą zdobnych strojów; zajmują się głównie grą na instrumentach i śpiewem, ale zazwyczaj nie zabawiają gość, gdyż brak im z nimi obycia. Z kolei tachikata to gejsze artystki, które zaczynają swą karierę dużo szybciej; zostają maiko już w wieku kilku lat. Od tachikaty wymaga się, żeby potrafiła tańczyć oraz grać na instrumencie innym niż shamisen. Musi być także bardzo piękna. Tachikata, która nie wyrośnie na zdolną tancerkę stara się zostać mistrzynią swojego instrumentu od aut.)? – zapytałem w końcu, przerywając ciszę.
- Hm? – brunet odłożył niewielkie lusterko, w którym się przeglądał i spojrzał na mnie zdziwiony. – Co to za pytanie?
- Jesteś mistrzem tańca, gry i śpiewu, jesteś artystą, ale zazwyczaj nie nosisz makijażu ani nawet odpowiedniej fryzury (przypominam, że nigdzie wcześniej nie pisałam jakoby Hiro chodził w tradycyjnym uczesaniu tylko raczej jakiejś „własnej wariacji” byle tylko mu włosy nie leciały do oczu xD ; na ogół nosił jednak bardzo proste fryzury, do których upięcia służyły mu jedynie szpile do włosów od aut.). No i oszukujesz trochę z ustami… - mruknąłem znacznie ciszej.
- Ach, a więc o to ci chodzi – zaśmiał się. – Trochę się odmładzam – zachichotał pod nosem.
- Co? – zdziwiłem się. – To ile ty masz lat? – mój rozmówca nie odpowiedział. Uśmiechając się złośliwie, wrócił do poprawiania makijażu. – A mogę przynajmniej wiedzieć dlaczego nie nosisz zazwyczaj makijażu?
- Bo nie lubię go wykonywać – wyznał. – Poza tym jest dość uciążliwy i rzucam się przez niego w oczy… wolę tego raczej unikać, jak wiesz – posłał mi słaby uśmiech.
- Ach tak… - mruknąłem.
- Nie zamartwiaj się tak – szturchnął mnie w bok. – Idź już. Będziesz musiał przywitać gościa wraz z resztą gejsz z naszego okiya. Niedługo do was dołączę – popchnął mnie w kierunku wyjścia.
- D-dobrze… - odezwałem się niepewnie. Miałem dziwnie, niepokojące przeświadczenie, że stanie się coś złego, dlatego nie chciałem opuszczać Hiro, ale wiedziałem, że sprzeciwianie się mu to czysta głupota. Poza tym wciąż nie wiedziałem, co miało pójść źle; nie miałem żadnych konkretnych podejrzeń…
Zszedłem po schodach, znajdując się w pobliżu wewnętrznego dziedzińca domostwa. Minąłem go i przeszedłem wąskim korytarzem do przedsionka, gdzie swoje stałe miejsce zazwyczaj zajmowały dwie geiko wabiące nowych klientów, podczas gdy teraz stali tu wszyscy mieszkańcy naszego geisha-ya… no oprócz Hiro. Wbiłem się w mały tłumek witający właśnie przybyłego daimyō.
- Cóż tak znamienity gość robi w moich skromnych progach? – zaskrzeczała mama, gnąc się w ukłonach. Wszyscy poszli w jej ślady i również się skłonili.
- Wracając z dworu Ienariego Tokugawy (ówczesny shōgun od aut.) postanowiłem w końcu zobaczyć te osławione gejsze z Yoshiwary – usłyszałem zimny, wyrachowany głos, jednak nie mogłem zobaczyć jego właściciela, gdyż znajdowałem się na końcu „tłumku” gapiów.
- Ah tak, mamy tu wiele uzdolnionych gejsz…
- Nie obchodzą mnie te tanie kurtyzany – właściciel ziemski ostro przerwał mamie, obrażając przy tym zbiorowisko. – Chcę zobaczyć gejszę odpowiednią dla mojego stanu – powiedział twardo.
Skoro był u shōguna, to znaczy, że miesza się do polityki, co jest rzeczą oczywistą, jednak bardziej martwiło mnie samo miejsce jego pobytu niż fakt, że miał coś wspólnego z shōgunatem. Fakt, że tak wysoko postawiona szlachcic, który osiągnął tytuł daimyō przyjeżdża do Edo a nie do Kitoto daje do myślenia – może świadczyć o tym, że Tokugawie w istocie udało się przenieść życie polityczne na swój dwór, co nie jest dobrą informacją ani dla mnie, ani tym bardziej dla bruneta. Co więcej martwiło mnie jego zachowanie. Tak bardzo naciskał na spotkanie z Hiro… a co jeśli ma jakieś powiązania z Chińczykami? Obawiałem się, że to spotkanie mogło się okazać dla mojego nauczyciela felerne…
Moje czarne myśli zostały przerwane przez ten charakterystyczny dźwięk towarzyszący rozsuwaniu drzwi. W progu przejścia prowadzącego do głównej sali stał Hiro zgięty w głębokim ukłonie.
- Wybacz, daimyō-sama, że musiałeś na mnie czekać – gestem ręki zaprosił go do środka.
Gość ruszył w kierunku bruneta. Kiedy odchodził, mogłem dostrzec jedynie jego wysoką, smukłą sylwetkę okrytą prostym, czarnym kimonem oraz niemniej czarne, długie, rozpuszczone włosy, które sięgały niemal do lędźwi właściciela. Jakby wyczuwając na sobie moje ostre spojrzenie wbijające się w jego plecy, odwrócił się na moment w moją stronę, dzięki czemu mogłem dostrzec jego twarz. Jego cera była wręcz chorobliwie blada, jednak bystre, czujne, a przede wszystkim lodowate spojrzenie jego czarnych, bezdennych oczu nie zdradzało, jakoby trawiła go choroba. Przy jego spojrzeniu nawet wzrok Hiro wydawał się być ciepły i przychylny. Coś nie pasowało mi w tym szlachcicu… Wzbudzał we mnie strach.


Jeśli ktoś ma wzrok gorszy niż Hiro, to jest naprawdę źle…

Quiz 1: Kto jest Twoim J-rockowym chłopakiem-wokalistą?

A więc proszę - obiecany quiz (właściwie dla Akai Haruki, ale cii...). Podkreślę tylko, że to nie jest quiz jak w brave girl czy coś, że jeśli masz najwięcej odpowiedzi a to... a jak b to .... lepiej weźcie kartkę i spisujcie od razu swoje odpowiedzi!
Mam nadzieję, że wam się spodoba, choć od razu uprzedzę, że nie jest on jakiś wyszukany... ^^''

Quiz 1: Kto jest Twoim J-rockowym chłopakiem-wokalistą?
1.      Czy Twój J-rockowy chłopak może mieć piercing?
a)     Tak
b)     Byle nie za dużo tego, żeby bramki na lotniskach nie piszczały…
c)      Nie
2.     Czy Twój J-rockowy chłopak może mieć tatuaże?
a)     Tak
b)     No może, ale tak, żebym przynajmniej wiedziała jaki jest kolor jego skóry… (a jak wyjdzie, że to ukryty murzyn, który podawał się za Japończyka? O.O’’)
c)      Nie
3.     Jaki kolor włosów powinien mieć Twój J-rockowy chłopak?
a)     A co mnie jego kolor włosów? Są ważniejsze sprawy… *to jednoznaczne spojrzenie*
b)     Skoro już jest muzykiem i może poszaleć ze swoim wyglądem, to mógłby mieć jakiś rzadko spotykany kolor… fioletowy? Albo różowy? Może zielony?
c)      Czarne, ale farbowane – to znaczy takie emo-czarne albo czarne-czarne, ewentualnie szatańsko-czarne… przyjmę też do wiadomości jeśli będzie miał tleniony blond.
d)     Najlepiej, żeby nie farbował włosów i został przy swoim naturalnym kolorze.
4.     Jaki rodzaj muzyki Twój J-rockowy chłopak miałby grać?
a)     Metal, grudge, punk… ogólnie coś w ciężkich klimatach.
b)     Rock alternatywny
c)      A czy mnie o tym decydować? Jakby raz nagrał piosenkę bardziej wpadającą w pop, raz w metal, a raz w hip-hop nie obraziłabym się przecież…
d)     Dobrze by było, gdyby nie był taki sztampowy… może rock z jakimiś elektrycznymi wstawkami albo coś? Takie własne wariacje, które ciężko określić xp
5.     Określ wzrost swojego J-rockowego chłopaka:
a)     Średniego wzrostu – nie za wysoki, nie za niski.
b)     Wysoki
c)      Obojętnie – może być nawet i niski, w końcu są ważniejsze sprawy *to jednoznaczne spojrzenie*
6.     Jakie zainteresowania (oprócz muzyki) chciałabyś dzielić ze swoim J-rockowym chłopakiem?
a)     Mógłby rysować… albo zajmować się grafiką… ogólnie dobrze by było, gdyby był w jakiś sposób uzdolniony plastycznie.
b)     Oprócz piosenek mógłby pisać… wiersze (i podrzucić ci jakiś od czasu do czasu xp)
c)      Sport.
d)     Zakupy (to w ogóle jest zainteresowanie? O.o’’)
7.      Czy Twój J-rockowy chłopak musi być wysportowany?
a)     Nie.
b)     Miło by było gdyby był mniej kościsty niż ja sama, ale kulturysty nie musi przypominać.
c)      Oczywiście! Kaloryfer na brzuchu albo inaczej w ogóle się za nim nawet nie obejrzę!
8.     Growling czy screamo?
a)     Growling
b)     Screamo
c)      A może by tak „normalnie” pośpiewać?
9.     Czy Twój J-rockowy chłopak musi mieć wykształcenie muzyczne tzn. musi być muzykiem z „wykształcenia” czy może być po prostu „amatorem”, który gra tylko i wyłącznie z serca?
a)     A na cóż mu szkoła muzyczna? Jak umie śpiewać, to niech śpiewa i już! (przejdź do pytania 11.)
b)     Może po konserwatorium muzycznym być nie musi, ale przydałoby się, żeby takim znowu totalnym „amatorem” nie był…
c)      Szkoła muzyczna ma być ukończona z wyróżnieniem albo niech inaczej w ogóle nie dotyka się do mikrofonu! Już wystarczająco dużo jest takich „amatorów”, którzy ranią mi uszy!
10. Czy ważne jest dla Ciebie to, aby Twój J-rockowy chłopak potrafił tańczyć?
a)     Tak, w końcu choreografia np. w teledyskach jest bardzo ważna!
b)     Nie, w końcu on ma śpiewać, a nie występować w „Tańcu z gwiazdami”…
11.   Co robisz, gdy Twój J-rockowy chłopak na scenie wykonuje przed publicznością jakieś sprośne gesty np. posuwa barierkę (sławetna akcja Rukiego xD)?
a)     To proste – wydłubie oczy wszystkim fankom, a potem oberwie mu się po garach ^^
b)     Będę piszczeć razem z innymi fankami.
c)      Udam, że tego nie widzę.
12.  Co robisz, kiedy Twój J-rockowy chłopak na scenie wykonuje fanservice ze swoim kolegą z zespołu?
a)     „Halo, chińska restauracja? Tak, mam trochę mięsa na zbyciu… z kota? Tak, tak, pewnie, że z kota… Wieprzowina też się znajdzie, bo to taka świnia jedna była… A odbierzecie ode mnie te zwłoki z mieszkania? Co? Halo? Halo…?”
b)     Będę go zachęcać, żeby robił to częściej! (przejdź do pytania 15.)
c)      Moją całą złość wyładuje na koledze z zespołu, który w jednej chwili może stać się koleżanką…
d)     Udam, że tego nie widzę.
13.  Czy Twój J-rockowy chłopak mógłby palić papierosy?
a)     Jest dorosły i wie, co robi – nie będę go karciła za takie rzeczy niczym matka.
b)     Nie, przecież jest wokalistą! Powinien bardziej dbać o swoje zdrowie!
14. Czy Twój J-rockowy chłopak mógłby mieć jakieś zwierzę?
a)     Kota! Niech będzie miał kota! Neko! Neko! Neko~!
b)     Zdecydowanie byłoby mile widziane, gdyby posiadał psa.
c)      Nie lubię zwierząt…
d)     Mógłby mieć coś oryginalnego… Iguanę? Albo kaczkę? Może węża?
15.  Załóżmy, że Twój japoński jest perfekcyjny i możesz bez problemu porozumiewać się ze swoim J-rockowym chłopakiem; czy mimo to powinien znać jakieś języki obce?
a)     English perfect!
b)     Żeby ten jego angielski był na takim poziomie, aby był chociaż komunikatywny…
c)      Miło by było, gdyby uczył się mojego języka ojczystego. (przejdź do pytania 17.)
d)     Skoro znam tak dobrze japoński, to po co on miałby się uczyć innego języka? Wystarczy, że ze mną może się dogadać! Nie będzie mi ty flirtował z jakimiś lafiryndami z innych krajów!
16. Czy Twój chłopak – skoro jest wokalistą – musi umieć grać także na jakimś instrumencie?
a)     Tak
b)     Nie
17.  O czym Twój J-rockowy pisałby piosenki?
a)     O miłości (rzecz jasna do Ciebie xD)
b)     O bólu, o sile, o odrzuceniu, o tym, jak widzi świat… Takie naprawdę głębokie teksty…
c)      O czym tylko by chciał! Raz o czymś poważnym, raz o czymś bardziej błahym… A zresztą to jego działka, nie? Ja się do tego nie mieszam!
18. Czy Twój J-rockowy chłopak musi grać w bardzo rozsławionym zespole?
a)     Pewnie, że tak! Im sławniejszy zespół, tym więcej zarabia – a co za tym idzie, więcej shoppingu!
b)     Liczy się muzyka, a nie sława! Co z tego, że byłby sławny, gdyby miał grać jakiś gniot?
c)      Liczy się on, a nie sława.
19. Czy mogłabyś być z chłopakiem, którego muzyka nie podchodzi ci ani trochę?
a)     Tak
b)     Nie
20.                       Twój J-rockowy chłopak musiałby być Visual-kei czy mógłby być Oshare-kei?
a)     Lepiej by było gdyby był Oshare-kei.
b)     Lepiej by było gdyby był Visual-kei.
c)      Nie dbam o to.


Odpowiedzi

A
B
C
D
Pytanie 1.
5  pkt.
1 pkt.
0 pkt.
-
Pytanie 2.
5  pkt.
1 pkt.
0 pkt.
-
Pytanie 3.
3 pkt.
0 pkt.
5 pkt.
1 pkt.
Pytanie 4.
5 pkt.
3 pkt.
0 pkt.
1 pkt.
Pytanie 5.
1 pkt.
5 pkt.
0 pkt.
-
Pytanie 6.
5 pkt.
3 pkt.
1 pkt.
0 pkt.
Pytanie 7.
0 pkt.
3 pkt.
5 pkt.
-
Pytanie 8.
5 pkt.
5 pkt.
0 pkt.
-
Pytanie 9.
1 pkt.
5 pkt.
3 pkt.
-
Pytanie 10.
0 pkt.
5 pkt.
-
-
Pytanie 11.
5 pkt.
0 pkt.
3 pkt.
-
Pytanie 12.
5 pkt.
0 pkt.
3 pkt.
1 pkt.
Pytanie 13.
5 pkt.
0 pkt.
-
-
Pytanie 14.
5 pkt.
3 pkt.
0 pkt.
1 pkt.
Pytanie 15.
5 pkt.
3 pkt.
0 pkt.
1 pkt.
Pytanie 16.
5 pkt.
0 pkt.
-
-
Pytanie 17.
3 pkt.
5 pkt.
0 pkt.
-
Pytanie 18.
3 pkt.
5 pkt.
1 pkt.
-
Pytanie 19.
0 pkt.
5 pkt.
-
-
Pytanie 20.
0 pkt.
5 pkt.
3 pkt.
-













                        
Jeśli miałaś od … do … punktów, to Twoim wybrankiem jest:
94-100 punktów
przejdź do punktu 1.
87-93 punktów
przejdź do punktu 2.
80-86 punktów
przejdź do punktu 3.
73-79 punktów
przejdź do punktu 4.
66-72 punktów
przejdź do punktu 5.
59-65 punktów
przejdź do punktu 6.
52-58 punktów
przejdź do punktu 7.
43-51 punktów
przejdź do punktu 8.
36-42 punktów
przejdź do punktu 9.
29-35 punktów
przejdź do punktu 10.
22-28 punktów
przejdź do punktu 11.
15-21 punktów
przejdź do punktu 12.
8-14 punktów
przejdź do punktu 13.
0-7 punktów
przejdź do punktu 14.


1.      Hiro (Nokturnal Bloodlust)
A więc Twoim J-rockowym chłopakiem jest Hiro – typowy obraz metala, który zjada koty… No dobra, może niekoniecznie, bo w końcu sam wokalista Nokuruby posada dwa kociaki.
Ze swoim prywatnym księciem Mordoru możesz czuć się bezpiecznie nawet w najciemniejszych uliczkach (głównie dlatego, że jego aura jest i tak ciemniejsza xp). Tak wysportowanego ciała niejeden facet mógłby mu pozazdrościć, a Tobie koleżanki tak dobrze wyglądającego chłopaka (xD). Niestraszne będą też ci już nigdy więcej długie zimowe wieczory, gdyż z pewnością Twój chłopak już zadba o to, aby nie było Ci zimno za sprawą swojego własnego kaloryfera na brzuchu (;p).
Pomimo swojego mrocznego image’u może się okazać, że na co dzień jest zupełnie inny… Więc kto wie; może właśnie znalazłaś najtroskliwszego chłopaka tego świata?
Nie musisz też się bać o komunikację, jeśli Twój japoński nie jest perfekcyjny – Hiro całkiem nieźle radzi sobie z angielskim!

2.     Tsuzuku (Mejibray)
A więc stało się! Twoim J-rockowym chłopakiem okazał się być Tsuzuku!
Ech, kto by nie znał tego zwariowanego przystojniaka? Niestety, to, że my (młodsze pokolenie) uważamy go za uosobienie seksapilu to przeważnie tylko nasze zdanie, toteż rodzice zapewne mogliby mieć sporo obiekcji, gdybyś przyprowadziła im takiego narzeczonego (xD), więc zastanów się dwa razy zanim ich ze sobą poznasz (xp).
Tsuzu potrafi być momentami melancholiczny (co znajduje odwzorowanie w jego tekstach), ale miejmy nadzieję, że przy Tobie nie będzie popadał w takie stany zbyt często. Wszystkie fanki pokładają w Tobie wielkie nadzieje, że to właśnie dzięki Tobie Tsuzuku będzie się uśmiechał jeszcze częściej (co przekłada się na to, że do sieci trafi jeszcze więcej gif’ów i zdjęć z nim, kiedy się śmieje, które z kolei wylądują w fap-folderach na dyskach z różnych zakątków globu ;p).
Ty szczęściaro, wybierając Tsuzu do „kompletu” dostaniesz także Ryogę z BORN, który jest przyjacielem Twojego chłopaka.

3.     Ryoga (BORN)
Przeznaczenie (nieznacznie nakierowane przeze mnie [Kitę] xD) wepchnęło Cię w objęcia Ryogi!
Toć dopiero trafił Ci się ekscentryk! Blond czy niebieskie włosy – dla Ryogi to nie ma znaczenia! Cóż, wygląda na to, że nie będziesz się z nim nudzić… i tak, nie chodzi mi tylko o tak „zwyczajne” rzeczy jak zmiany w image’u, ale także o sprawy łóżkowe. Gotowa na mocne przeżycia? Nawet jeśli nie, to nie masz wyboru! Zdaje się, że Ryoga może być perwersyjny nie tylko na scenie, ale również w życiu codziennym, a przy tym z czasem mogą wyjść jego pewne „fetysze” (ja nie straszę, ja tylko lojalnie uprzedzam, biorąc pod uwagę tę sprawę z fetyszem lizania oczu, o którym swego czasu było głośno, a który został zapoczątkowany właśnie przez jeden z klipów BORN).
Ty szczęściaro, wybierając Ryogę do „kompletu” dostaniesz także Tsuzuku z Mejibray, który jest przyjacielem Twojego chłopaka.

4.     Karma (AvelCain)
Twoje odpowiedzi jednoznacznie świadczą o tym, że pasujesz do Karmy!
Karma, mówiąc wprost, to z lekka dziwak… Nie rozstaje się ze swoją lalką o imieniu Seiko, która jednocześnie jest maskotką jego zespołu (o ile lalka może być maskotką). Jest dość charakterystyczny, może nawet z lekka zamknięty w sobie… ale skoro jesteś jego pokrewną duszą, to musicie się dogadać, nie? Więc głowa do góry!
Ten chłopak czasem potrafi przerazić, szczególnie kiedy ujawnia swoje „krwawe pasje” (jak np. w filmie, który nagrało AvelCain, w którym Karma gra stalkera-psychopatę-mordercę), ale możliwe, że przez to ludzie zbyt szybko skreślają go z listy i nie dają mu szansy poznać się bliżej. Może w rzeczywistości jest zupełnie inny?
Abyś nie przestraszyła się, że naprawdę będziesz spotykać się ze stalkerem-psychopatą-mordercą sprostuję, że Karma nie jest dysfunkcyjny pod względem społecznym. Umie się śmiać, bawić i żartować, więc nie obawiaj się, że Twój związek będzie przypominać wieczną stypę (xD).

5.     Hizumi (D’espairsRay)
Moja kryształowa kula nie kłamie – przeznaczony Ci został Hizumi!
… czy może raczej Yoshida Hiroshi, gdyż tak brzmi jego prawdziwe imię.
Ty farciaro, trafiłaś na najprawdziwszą legendę J-rocka o światowej sławie! Musisz uważać, gdyż jeśli informacja o waszym związku wypłynie do Internetu, możesz spodziewać się zamachów na swoje życie od ogromnej ilości rozsierdzonych fanek!
Niestety, Hizu porzucił już karierę wokalisty ze względu na problemy zdrowotne, jednak nie zszedł ze sceny, a jedynie „wyemigrował” na inny piedestał. Obecne Yoshida zajmuje się projektanctwem i prowadzeniem solowego projektu „UMBRELLA”, który, podobnie jak i jego głos, zyskał już międzynarodową sławę, a więc o zarobki nie musisz się już zamartwiać! Jego ogromna sława ma też swoje minusy, gdyż będzie zapewne wiązać się z częstymi i dość długimi rozstaniami (tak jak np. niedługo Hizumi będzie występować w Ameryce), ale to zapewne tylko zaogni wasze uczucia (xp)!
Hizu jest znany ze swoich ckliwych tekstów, które poruszyły już naprawdę wielu. To prawdziwy romantyk! W dodatku nie pali i stroni od alkoholu – istnie facet idealny!
Może Twoi rodzice nie mieliby większych obiekcji, co do jego wyglądu, gdyby go zobaczyli (nie ma piercingu ani tatuaży), jednak trochę do życzenia pozostawia jego wiek (2 marca będzie miał już 38 lat), ale kto by się tym przejmował? Przecież miłość nie zna takiego pojęcia jak wiek!

6.     Sakurai Atsushi (BUCK-TICK)
Szklana kula prawdę Ci powie – a ja w niej widzę właśnie jego – Sakurai Atsushi!
Kolejna wielka legenda – wokalista sławetnego zespołu BUCK-TICK, który zaraz obok X Japan był jednym z prekursorów Visual-kei!
Zanim objął stanowisko wokalisty, Sakurai w swoim zespole początkowo był perkusistą. Jest nieco skryty, często maskuje swoje prawdziwe emocje za łagodnym uśmiechem, ale Ty, jako jego wybranka, z pewnością nie będziesz miała problemu z dostrzeżeniem jego prawdziwych uczuć!
Atsushi nie tylko śpiewa, ale zagrał również w filmie oraz wydał tomik poezji. Prawdziwa dusza romantyka – i to w dodatku niezmiennie od lat jak dobrze wyglądająca!
Problemem może okazać się jedynie jego wiek (w tym roku skończył już 49 lat), ale któż by się tym przejmował! Miłość nie zna takiego pojęcia! Wiek to pojęcie względne – poza tym liczy się tylko to, na ile lat ktoś się czuje, prawda? A Atsu w żadnym razie nie zdradza, jakoby przestał myśleć, że ma wiecznie lat 20 – poza tym podobnie jest i z jego wyglądem! Zawsze na ślubie można wcisnąć rodzicom kit, że jest młodszy, nie? W końcu i tak się nie zorientują, bo w gruncie rzeczy nie wygląda na znowu aż tak dużo starszego od Ciebie (ach, ta unikalna zdolność Japończyków do zachowania młodości)!

7.      Yuuki (Lycaon)
Nawet wróżbita Maciej by się ze mną nie spierał, że to musi być Yuuki!
Yuuki jest androgeniczny, może nawet aż eteryczny, ale to właśnie na tym polega jego charakterystyczny urok. Z odpowiednim makijażem i fryzurą wielu Twoich znajomych może mylić go z kobietą, ale cóż… Czy to jego wina, że jest taki piękny?
Pomimo jego delikatnej urody, tym, czego z pewnością nie można mu odmówić jest seksapil, którym ocieka wręcz od stóp do głów. Czy ktoś śmiał zapomnieć o jego prowokujących strojach (mam na myśli m.in. spodnie, które więcej odsłaniały niż zasłaniały – zapinały się znacznie poniżej jego pasa, przez co fanki mogły podziwiać jego równie skąpą bieliznę, a po bokach trzymały się jedynie na kilku sznureczkach czy te jego krótkie skórzane spodenki, do których niczym na podwiązkach doczepiane miał cholewy butów na tak wysokich obcasach i platformach, że niejedna z nas by się na nich wyrżnęła, które elegancko i ponętnie odsłaniały jego uda niemal po samo krocze)? Yuuki z pewnością nie zawsze jest potulny i uroczy; czasem pokazuje tę swoją bardziej perwersyjną stronę. Mimo swojej wątłej postury i niezbyt imponującego wzrostu, zdaje się, że lubi dominować (na co wskazuje jego sławetny atrybut sceniczny – bicz). Może czas, abyś zabrała się za pisanie „Pisiąt twarzy Yuukiego”? (xD)

8.     Akane (D.I.D)
Gdyby nie to, że jest dzień, kiedy to piszę, to nawet gwiazdy potwierdziłyby, że to musi być Akane!
O Akane niewiele wiadomo… tajemniczy z niego typ, jednak tym, co można powiedzieć bez jego wcześniejszego potwierdzenia to, to że z pewnością ma niesamowity głos i wyciąga kilka oktaw, płynnie przechodząc z growlowania czy screamingu w wysokie tonacje oraz to, że jest niesamowicie seksowny, co wspaniale dodatkowo podkreśla jego tatuaż na brzuchu, którym w ostatnim czasie „chwali się” coraz częściej.
Koncepcją jego obecnego zespołu (a więc i jego samego również) jest nihilizm (pogląd filozoficzny negujące całkowicie lub częściowo istnienie pewnych bytów – występują różne jego rodzaje i odmiany), więc zapowiada się, że nieraz jeszcze będziecie prowadzić wręcz filozoficzne debaty na różne tematy, które, aby uniknąć kłótni, będzie można zakończyć tylko w jeden sposób *to jednoznaczne spojrzenie* (xD).

9.     Ruki (The GazettE)
A więc jednak – Twoim wybrankiem jest Ruki!
Zdziwiona, że umieściłam go w tym quizie? W zasadzie ja też (xD). No ale cóż, co to by był za quiz bez Ruksona? Ktoś by mi jeszcze zarzucił, że to świętokradztwo! (xp)
Czy naprawdę muszę go przedstawiać? Chyba jaki Ruki jest, każdy widzi i nie ma kogoś, kto by go nie znał. Cóż, mówiąc krótko, trafiła ci się diva wszechświata! (xD)
Musisz uważać jednak, aby nikt nie dowiedział się o tym związku, gdyż mogłoby to się zakończyć dla Ciebie naprawdę źle. Podejrzewam, że mogłaby się zawiązać nawet jakaś ogólnoświatowa sekta skierowana przeciwko Tobie, gdyby jakieś informacje przedostałyby się do sieci!

10. Natsuki (-OZ-)
Nie śmiej się, bo to nie zabawa – to poważne uczucie do Natsukiego! (xD)
Natsu jest nieco zamknięty w sobie, kreuje się na niedostępnego i mrocznego – ale Ty przecież nie dasz się na to nabrać, prawda?
Jego teksty są ciężkie, nieraz nawet przytłaczające, ale Ty już przecież domyślasz się dlaczego, racja? Tak, też myślę, że mógł zostać kiedyś dotkliwie zraniony… Ale tak to jest jak się szlaja po jakiś innych dziewczynach, a nie od razu idzie do tej, którą wybrało dla niego przeznaczenie – to znaczy Ciebie – prawda?
Och, zresztą nie ma się nawet czym przejmować, Ty już potrafisz sprawić, żeby zapomniał o wszelkich troskach, racja? *to jednoznaczne spojrzenie*
-OZ- już nie występuje, co oznacza, że Natsuki nie będzie tak zajęty karierą i będzie poświęcał ci dużo czasu, a to oznacza… echem… prawda? *śmiech*

11.   ICE (Black Gene From The Next Scene)
Karty mówią same za siebie – to musi być ICE i nie ma innej opcji!
Oj trafiło Ci się dziewczyno, oj trafiło! Takiego przystojniaka z tak wyrzeźbionym ciałem i kaloryferem, który grzeje lepiej niż elektrownia cieplna to nic tylko zazdrościć!
ICE jest pełen pozytywnej energii, ciągle się śmieje i z pewnością nie pozwoli Ci się smucić. Może jest nawet zdźebka szalony, ale tylko w pozytywnym znaczeniu tego słowa, rzecz jasna! Jest bardzo kreatywny (co znajduje odwzorowanie w jego piosenkach – bo któż inny mógłby wymyślić coś tak niepowtarzalnego i szalonego?), ale nie jest takim typowym lekkoduchem – jest także bardzo konsekwentny i systematyczny (czego efekty widać choćby na jego brzuchu).

12.  Sono (Matenrou Opera)
Moje przepowiednie zawsze się sprawdzają – to nie może być nikt inny jak Sono!
… czy może raczej Junya Fujiwara, jak brzmi jego prawdziwe imię.
Sono jest bardzo ambitnym muzykiem. Skończył wyższą szkołę muzyczną (konserwatorium) i bardzo przykłada się do wykonywanej pracy. Wyciąga od 5,5 do 6 oktaw, więc jest niezwykle utalentowany!
Z wierzchu wydawać się może nieco oschły, ale czytając jego teksty łatwo można w nich dostrzec duszę prawdziwego romantyka. Jest ułożony, spokojny, uprzejmy – niektórzy powiedzieliby, że nawet staroświecki, kiedy przepuszcza Cię w drzwiach i odsuwa Ci krzesło, ale taki już właśnie jest – prawdziwy gentelman, który w razie potrzeby zamienia się w rycerza w lśniącej zbroi, aby Cię bronić i oganiać od innych absztyfikantów (xp).

13.  Takanori Nishikawa (T.M.Revolution)
A więc jednak – Twoim J-rockowym chłopakiem jest Takanori Nishikawa!
Kolejna chodząca legenda, którą znają wszyscy i wszystko – ma na swoim koncie nagrane utwory m.in. z The GazettE czy Sakuraim Atsushim (występował z nim podczas koncertu, śpiewając z nim wspólnie piosenkę „Dress” BUCK-TICK – szczerze polecam!).
Takanori jest bardzo ekscentryczny (co widać np. w jego klipach) – jest prawdziwym wulkanem energii, który daje z siebie 110% niezależnie od sytuacji, a więc tyczy się to także waszego związku.
Jest nie tylko wspaniałym wokalistą, ale także tancerzem, toteż wiele możesz się jeszcze od niego nauczyć. Ponad to jest również aktorem i modelem – prawdziwa gwiazda!
Problemem może okazać się jedynie jego wiek (w tym roku skończy 45 lat), ale któż by się tym przejmował! Miłość nie zna takiego pojęcia! Wiek to pojęcie względne – poza tym liczy się tylko to, na ile lat ktoś się czuje, prawda? A Taka w żadnym razie nie zdradza, jakoby przestał myśleć, że ma wiecznie lat 20 – poza tym podobnie jest i z jego wyglądem!

14. Daisuke Ochida (Kagerou, The Studs)
Wszystkie znaki na Ziemi i Niebie mówią, że to musi być on – Daisuke Ochida!
Kolejna legenda zabłysła! Dai jest jednym z muzyków, który wywarł ogromny wpływ na styl Visual-kei!
Jest przystojny jak mało kto, ale dość chłodny. Wygląda nieco jak niegrzeczny chłopiec z osiedla, ale przez to zyskał swój charakterystyczny urok. Zdaje się, że jest dość nieufny, co zdradza jego mina, ale przecież Ty to zmienisz, prawda?
Początkowo był perkusistą w Fatima – potrafi także grać na gitarze.
Jego dobrymi przyjaciółmi byli Gara z Merry oraz Tatsuoru z MUCC.
Niestety, spóźniłaś się… Zmarł 15 lipca 2010 roku (w wieku 31 lat) na atak serca. Teraz nie zostało nam już nic jak tylko go wspólnie opłakiwać… T.T