KONKURS~!


Dobra, jest pierwszy konkurs. Znów nie odpowiada mi liczba komentarzy pod ostatnim wpisem, ale nie będę zbyt długo marudzić; mimo wszystko pozwolę sobie jęknąć w niebogłosy i zapytać, o czym wy chcecie czytać? Royz nie, Mejibray nie… To ja nie wiem… (/.-)’’ Już nawet nie wspomnę, że jeszcze w lutym tego roku było ponad 11 tysięcy wejść na mojego bloga, a w ubiegłym miesiącu zaledwie 5 tysięcy… No, ale w każdym razie cieszę się, że przynajmniej liczba obserwatorów jest stała i co jakiś czas grono się powiększa. Jest was już 94 ♥ Jak dobijecie do 100 to z pewnością coś wam naskrobię z tej okazji J

Odnośnie konkursu:
Przed wami pięć opisów muzyków ze świata j-rocka. Wybrałam takie osobistości, które, moim zdaniem, mają ciekawą biografię, a przy okazji mając na celu poszerzenie wiedzy niektórych i uświadomienie ich, że j-rock to nie tylko The GazettE.
Myślę, że nie jest to jakieś karkołomne zadanie. Osoba nr 1 – jej opis pochodzi (czyli dokładnie go skopiowałam) z mojej poprzedniej strony, której link kiedyś tu zamieszczałam. Cieszyła się dość dużą ilością wejść i dostawałam maile z wiadomościami od was, że podobała się wam, więc mam nadzieję, że pamiętacie co nieco, o czym i o kim tam napisałam.
Osoba nr 2 – radzę zwrócić uwagę na ostatnie dwa zdania; one chyba mówią wszystko.
Osoba nr 3 – jest połączona z osobą nr 4.
Osoba nr 4 – jak ktoś nie wie, kto to jest to niech ma świadomość, iż mówiąc, że zna j-rocka sprawia, że ta osoba przewraca się w grobie!
Osoba nr 5 – chyba wszystkim znana (w szczególności Amidamarau ;p). Niemniej, ciekawa osobistość… J

Nawet jeżeli ktoś zgadnie, co to za postać, to myślę, że może się jeszcze wiele informacji o niej dowiedzieć dzięki tej zabawie.

Zasady:
W komentarzu pod tym postem piszcie, co to za postacie (np. 1. [wstaw imię i nazwisko]). Przy następnym konkursie wypiszę osoby, które dobrze odpowiedziały i liczbę punktów, które zdobyły -> jedna poprawna odpowiedź, jeden punkt.
Nie mam jeszcze pomysłu, co do nagrody… więc jeśli jakiś macie to również możecie napisać w komentarzu J Przewiduję, że za 10 punktów będzie nagroda.
A! I jeszcze jedno! PRZEDE WSZYSTKIM PISZCIE CZY TAKA FORMA WAM ODPOWIADA, CZY NIE! Rzecz jasna, drugi konkurs będzie wyglądał inaczej, ale cóż… Chcę wiedzieć po prostu, co wam odpowiada, a co nie i czy ewentualnie, kiedyś tam w odległej przyszłości będziecie chciały, abym to powtórzyła.

Konkurs:

1.Urodził się 31.07.1978r. i wychowywał się w regionie Sakimata razem z młodszym bratem i siostrą. Nie ma znienawidzonego gatunku muzyki ani ulubionego alkoholu, nie grywa w gry video (w przeciwieństwie do połowy młodego pokolenia z krajów ucywilizowanych). W wolnych chwilach spaceruje. Interesuje go sado-maso.
Okrutny los dotknął go już w wieku dwóch lat, kiedy to został potrącony przez ciężarówkę. Wynikiem tego wypadku, który mógł mieć tragiczny koniec, były poważne obrażenia wewnętrzne oraz kilka złamanych kości.
Był dość problemowym dzieckiem, dlatego rodzice nieraz musieli za niego przepraszać sąsiadów; mimo to zawsze lubił muzykę. Już jako kilkuletnie dziecko (kiedy był w przedszkolu) lubił radośnie śpiewać, a jego głos wypełniał cały dom. Z czasem jednak śpiewy ucichły, gdyż z dziecka stał się młodzieńcem, któremu nie wypadało śpiewać, aby poderwać dziewczynę - może śpiewać nie, ale za to uprawiać sport było dla niego bardzo odpowiednie. Grał w klubie futbolowym, a następnie drużynie koszykarskiej; zawsze był aktywny fizycznie. Chciał się uczyć grać na gitarze, jednak trudno mu było pogodzić jednocześnie obowiązki sportowe i muzyczne, dlatego na początku gitarę zamienił na harmonijkę. Powoli wdrążał się w świat Visual Kei słuchając takich zespołów jak BUCK-TICK czy X (X Japan). W tym czasie chęć założenia własnego zespołu coraz bardziej nasilała się, jednak nadal drużyny sportowe, do których przynależał, ograniczały go. Zespół udało mu się założyć dopiero kilka lat później z przyjacielem. Jego pierwsza grupa o nazwie BUCK-TICK cover band działała zaledwie dziesięć miesięcy, jednak zaraz potem nowy zespół był już gotowy... prawie gotowy, z racji tego, że nie posiadali basisty, dlatego w końcu zaczął uczyć się grać na tym instrumencie. Był samoukiem; w czasie tej nauki pracował w fabryce, a wolne dnie i noce poświęcał zespołowi.


2.Urodził się 19 marca w prefekturze Hiroshima. We wczesnych latach młodości jego rodzice zapoznawali go z muzyką poważną. Jego ojciec oraz matka byli nauczycielami muzyki, więc muzyka poważna od zawsze miała na niego wpływ. Zaczął tworzyć muzykę w szkole średniej, kiedy to słuchał zespołu Mötley Crüe. Zazwyczaj jego kompozycje łączyły muzykę poważną (zwłaszcza barokową, wraz z organami i klawesynem. Lubił muzykę Jana Sebastiana Bacha) w połączeniu z heavy metalem, gothic rockiem, industrialem oraz innymi, bardziej nietypowymi elementami, jak francuski pop. W jednym z wywiadów wyjawił, że nie posiada wykształcenia z teorii muzyki.
Pierwszy zespół założył w szkole średniej. Następna była punkowa grupa działająca od około 1989 do 1990 roku, a potem grał niecałe dwa lata jako basista w innym zespole (specjalnie nie podaje nazw od aut.). W sierpniu 1992 roku jego pierwszy zespół, który osiągnął popularność. Wtedy też zmienił pseudonim na taki, który obecnie jest wszystkim znany (xD od aut.). Wcześniej mówili na niego Serina. Założył również niezależną wytwórnię, Midi:Nette, pod którą zostało zrealizowanych wiele wydawnictw jego zespołu. Gdy grupa zawiesiła działalność w 2001 roku, założył swój solowy projekt. Jest kompozytorem wszystkich piosenek, twórcą tekstów, producentem i projektantem strojów dla członków zespołu.
W 1999 założył firmę produkującą ubrania − Moi-même-Moitié, gdzie rozróżnić można dwie linie ubrań: Elegant Gothic Lolita oraz Elegant Gothic Aristocrat.
            Wśród fanów mówi się, że nigdy nie zmienia wyrazu twarzy. Ponad to utrzymywał przez całą swoją karierę, że pochodzi z innej planety.


3.Urodził się 20 listopada 1965 w Tateyamie prefektura Chiba. Naukę gry na fortepianie rozpoczyna w wieku 4 lat. Uczyła go matka. Ojciec popełnił samobójstwo, gdy miał 10 lat. Mniej więcej w tym czasie zaczyna grać na perkusji.
Plany utworzenia zespołu pojawiają się już w 1976 r., a urzeczywistniają 6 lat później, w 1982 r. zakłada zespół razem z przyjacielem z dzieciństwa. Jednak z grupą nie chce się związać żadna wytwórnia. Otwiera więc własną, Extasy Records, za pieniądze ze sprzedaży rodzinnego interesu przez jego matkę. Rok później wychodzą pierwsze single, a w 1988 r. pierwszy album, Vanishing Vision.
W 1992 zespół był już dobrze znany w Japonii. Pojawił się więc pomysł, by wkroczyć na rynek amerykański. Ponieważ w USA istniał już zespół o tej samej nazwie, zmieniono nazwę (a tak naprawdę jedynie dodano nazwę jego ojczyzny).
W maju 1997, jeden z członków ogłasza odejście z zespołu, co doprowadza do rozpadu grupy (wrzesień). W grudniu tego samego roku Japończycy grają pożegnalny koncert, The Last Live, w Tokyo Dome. Zespół ten uważany jest w Kraju Kwitnącej Wiśni za jeden z najbardziej wpływowych.
Nasz bohater i jego przyjaciel (który jest niemniej sławny) planowali przywrócić zespół do życia w 2002 r. i szukali wokalisty. Plany jednak pokrzyżowała niespodziewana śmierć przyjaciela, 2 maja 1998. Po tym wydarzeniu wpadł w trwającą ponad 2 lata depresję, nie będąc w stanie tworzyć, ani grać. Przeniósł się do Los Angeles i ukrywał się przez długi czas przed publicznością.
Skomponował niemal wszystkie utwory swojego zespołu. Kochał muzykę poważną, jej wpływ jest widoczny szczególnie w utworach takich jak "Rose of Pain", "Art of Life" czy "Amethyst" (mówił o sobie, że jego dusza ma kolor ametystu). Prowadził projekt Eternal Melody, który składał się z piosenek jego zespołu w aranżacji m.in. George'a Martina. Podwójny album, na którym utwory wykonuje Orkiestra Filharmonii w Londynie, ukazał się w 1993 r.
Stworzył również dwie kompozycje muzyki poważnej: ____ (jego nazwisko) Selection oraz ____ (jego nazwisko) Selection II. Oprócz tego przekształcił piosenkę grupy Kiss, "Black Diamond". Utwór znalazł się w albumie Kiss My Ass (1994). Jest hołdem dla wspomnianego zespołu.
Pod koniec 2000 r. ogłosił powstanie nowego projektu muzycznego, Violet UK. W 2002 r. wystąpił w trzech reklamach dla sieci sklepów 7-Eleven, które wykorzystywały muzykę Violet UK. Również w 2002 r. związał się z japońskim zespołem Globe.


4. Urodził się 13 grudnia 1964 r. w Yokosuce w prefekturze Kanagawa; zmarł 2 maja 1998 roku -  japoński muzyk rockowy, gitarzysta i kompozytor/
Swój pierwszy kontakt z rockiem zawdzięcza przyjacielowi, który pokazał mu album Alive II zespołu KISS. Wkrótce potem otrzymał od babci używaną gitarę - model Gibson Les Paul Deluxe. Będąc w jedenastej klasie założył swój pierwszy zespół - Saber Tiger. W 1986 r. zespół zmienił nazwę na Saver Tiger. Kapela nigdy nie miała stałego składu. 28 stycznia 1987 roku Saver Tiger dał swój ostatni występ w Meguro Rokumeikan, po czym grupa została rozwiązana.
W czasach świetności Saver Tiger, Hideto uczył się fachu fryzjerstwa w Roppongi (obecnie dzielnica Tokio znana z imprez i dyskotek). Porzucił tę profesję w 1987 roku i dołączył do nowo powstałego zespołu. Napisał dla niego wiele utworów.
5 sierpnia 1993 roku rozpoczął solową karierę. Na początku wydał dwa single ("Eyes Love You" i "50% & 50%") oraz jeden album ("____ [jego pseudonim] Your Face"). Single zajęły kolejno 3 i 6 miejsce, a album 1 miejsce na liście Oricon. W następnych latach wydał kolejne dwa albumy - "Psyence" i "Tune-Up". Założył studio nagraniowe oraz firmę LEMONed skupiającą grupy tworzące muzykę w podobnym stylu.
W 1996 rozpoczął projekt Zilch. Projekt powstał w czasie pobytu w Los Angeles. Razem z amerykańskimi muzykami chciał zdobyć rzeszę fanów z całego świata.
W 1997 roku zespół, od którego cztery lata temu odszedł, zakończyło działalność, co boleśnie go dotknęło, gdyż był z nim bardzo związany i w jego skład wciąż wchodził jego przyjaciel (osoba 3. z tego konkursu). Po rozpadzie grupy popadł w depresję. Powołał do życia zespół Spread Beaver. W styczniu 1998 Spread Beaver wypuściło swój pierwszy singel - "The Rocket Dive". Na kilka dni przed premierą drugiego singla - "Pink Spider", świat obiegła wiadomość, że nasz „gość specjalny na dziś” nie żyje.
W nocy 1 maja 1998 roku jego brat wraz z przyjaciółką (lub swoją dziewczyną – istnieją dwie wersje) przyprowadzili go pijanego do jego apartamentu. Położyli go do łóżka i wyszli. Gdy po kilku godzinach kobieta wróciła, znalazła go w łazience, z ręcznikiem owiniętym wokół szyi i przywiązanym do klamki. Mimo szybkiej reakcji kobiety i natychmiastowego zawiadomienia pogotowia, zmarł w karetce 2 maja 1998 o godzinie 8:52.
Policyjne śledztwo nie wykazało śladów włamania. Dochodzenie umorzono, a śmierć gitarzysty uznano za samobójstwo, mimo iż do dziś są tacy, którzy uważają, że musiało to być morderstwo (szczerze powiedziawszy to dla mnie takie wytłumaczenie też jest jakby… lepsze? Chyba łatwiejsze do przyswojenia, o ile można tak powiedzieć… ;_; od aut.). Z czasem rodzina wymusiła zmianę statusu na „wypadek”.
7 maja w świątyni buddyjskiej Tsukiji Hongan-ji, w Tsukiji odbył się pogrzeb. W tym samym roku Spread Beaver wypuściło album "Ja, Zoo", na którym znalazło się kilka utworów, w których tworzeniu miał udział nasz bohater. W tym samym roku grupa rozpoczęła trasę koncertową bez swojego wokalisty i lidera.
W 2000 roku jego młodszy brat ujawnił plany stworzenia '___ (jego pseudonim) Museum' w rodzinnym mieście muzyka. Pomysł początkowo spotkał się z entuzjazmem ze strony fanów, jednak później muzeum spotkało się z falą negatywnej krytyki ze strony zwiedzających, którzy zarzucali przede wszystkim zbytnią komercyjność przedsięwzięcia. We wrześniu 2005 r. muzeum zamknięto.
Z podpowiedzi dodam, że nosił takie samo nazwisko jak Ruki z The GazettE.


5. Urodzony 16 lutego 1976 w Kioto.
Wcześniej należał do innych zespołów, chociażby Visun, Masquerade czy La:Sadie's.
Skomponował dla zespołu jedynie kilka piosenek (np. The Domestic Fucker Family, Hades, [S]), ale jest za to autorem wszystkich tekstów, w większości mrocznych, o negatywnym znaczeniu. Porusza różne tematy, często tabu, jak seksualne obsesje (ZOMBOID), znęcanie się (Berry) ale także środki masowego przekazu (Mr. NEWSMAN). Kilka utworów wyraźnie dotyczy japońskich kwestii, takich jak nastawienie kraju do aborcji (mazohyst of decadence, OBSCURE) czy konformistyczne społeczeństwo (Children).
Używane przez niego słownictwo obejmuje wyrazy zarówno wulgarne jak i wzniosłe. Stosuje gry słowne, wykorzystuje także mnogość znaczeń kanji.
Jego występy na scenie są szczególne – wkłada w nie wiele energii i emocji, ale często uzupełnia je także elementami szokującymi, jak choćby przypominającym głębokie oparzenia makijażem na całym ciele, sztucznymi wymiocinami o różnym kolorze i konsystencji czy różnymi aktami samookaleczeń.
Podczas całej aktywności muzycznej był wiele razy hospitalizowany. W 2000 roku miał problemy ze słuchem (w wyniku których częściowo nie słyszy na lewe ucho), a w 2006 trafił do szpitala z zapaleniem strun głosowych.
Wydał dwa tomy swojej poezji, które zostały opublikowane przez Media Factory. Do obu książek dołączono bonusy w postaci płyt CD zawierających tylko solowe utwory:
31 sierpnia 2001 – Jigyaku, Rensou Furan Shinema; bonusowe CD: Daisanteikoku Gakudan.

3 grudnia 2004 – Zenryaku, Ogenki Desu ka? Saihate no Chi Yori Namonaki Kimi ni Ai wo Komete…; bonusowe CD: Furan Shinema Teikoku Gakudan.

"Bajka o Mejibray" Tsuzuku x Koichi

Tytuł: „Bajka o Mejibray”
Paring: Tsuzuku x Koichi (Mejibray)
Typ: miniaturka
Gatunek: ?
Beta: -

Mieszkałem z Meto odkąd tylko założyliśmy zespół. Dzielenie domu z perkusistą, rzecz jasna, miało swoje minusy, jak choćby to, że co tydzień, podczas gruntownego sprzątania czy raczej „odgruzowywania” naszego mieszkania znajdywałem jego przeróżne  akcesoria w najmniej odpowiednich miejscach – na przykład sztuczne, „wyłupane” oko w mojej szufladzie z bielizną. Mimo wszystko nie mogłem narzekać; jakby nie patrzeć dzięki Meto płaciłem dwa razy mniejszy czynsz i nie musiałem przejmować się brakiem prawa jazdy, bo w razie potrzeby chłopak mnie wszędzie podwoził. Ponad to naprawdę przyjemnie jest mieć się do kogoś odezwać, szczególnie w długie zimowe wieczory. Przez trzy lata, przez które uczęszczałem do szkoły w Tokio, będąc z dala od domu rodzinnego, mieszkałem na stancji sam, bo moich rodziców było na to stać, jednak nawet sobie nie wyobrażacie, jakie było to dla mnie uciążliwe. Robiłem wszystko; zapisywałem się na dodatkowe zajęcia, uczestniczyłem we wszystkich wypadach na miasto z moimi znajomymi, sam nieraz wręcz zmuszałem ich do ruszenia tyłków z domu, byleby tylko nie tkwić w samotności w małej kawalerce, sam na sam z ciszą przerywaną jedynie moim oddechem i głuchym biciem serca…
Jak zwykle rozgadałem się o tym, co nie było moim pierwotnym zamysłem. Tym razem chciałem opowiedzieć Wam, jak wyglądała jedna z tych zabawniejszych sytuacji, która miała miejsce w naszym mieszkaniu.
A więc; dawno, dawno temu, za niezliczoną ilością osiedli i wąskich strumyczków w betonowych korytach, mniej więcej w okresie, kiedy sakury zaczęły gubić już płatki swoich kwiatów, wśród tej biało-różowej zawieruchy stał nasz blok. Ten dzień z początku nie zapowiadał się jakoś ciekawie ani nadzwyczajnie. Była sobota, wolne. Zagrzebany w nagrzanej pościeli leżałem w łóżku, oddając się swoim sennym marzeniom (nie zawsze przyzwoitym i ocenzurowanym), kiedy dobiegł mnie głos z sąsiedniego pokoju.
- Mia!
Z początku zignorowałem nawoływania perkusisty, jednak po dwunastym z rzędu wrzasku, zrozumiałem, że Meto nie da mi spokoju, dopóki się do niego nie pofatyguję. Przewróciłem oczyma i westchnąłem ciężko. Zacząłem przeklinać na czym świat stoi, kierując się do sypialni chłopaka. Po drodze poobijałem się trochę o ściany, co jeszcze bardziej mnie rozwścieczyło.
- Czego?! – warknąłem, opierając się niedbale o futrynę.
- Misa złego – odparował z uśmiechem.
- Twoje rymy są nie dość, że do dupy, to jeszcze bez sensu – prychnąłem.
- Wiem – odpowiedział dalej się szczerząc. – Siadaj – wskazał mi na krzesło, które specjalnie dla mnie przytargał z jadalni. – Pokażę ci coś.
Niechętnie, bo niechętnie, ale przystąpiłem na jego propozycję (a raczej rozkaz). Tym, co mnie do tego popchnęło był fakt, że stałem na boso na kafelkach w przedpokoju i było mi cholernie zimno w stopy. Usiadłem na krześle, podciągając nogi pod brodę.
- Co mi chciałeś pokazać? – burknąłem, będąc wciąż niezadowolonym z tego, że zostałem o tak pioruńsko wczesnej godzinie (jedenastej po południu) wyciągnięty z łóżka.
- Wiesz, mój laptop to istny śmietnik – zaczął. – Mam tu masę niepotrzebnych rzeczy i dziś nie mogłem pobrać kolejnej gry, bo nie mam już miejsca na dysku. Zacząłem usuwać niepotrzebne pliki i foldery i zobacz, na co się natknąłem – przesunął komputer w taki sposób, abym z łatwością widział, co widnieje na ekranie.
Na początku widziałem drobne plamki, które rozmazywały mi się przed oczyma, jednak kiedy przetarłem oczy dostrzegłem, że są ułożone chronologicznie. Wytężyłem swoje szare komórki, które nie pracowały zbyt dobrze o tak wczesnej porze. Bingo! Znalazłem jakiś sens w tym – te wszystkie pliki to gif’y i zdjęcia, które niemalże tworzyły historię naszego zespołu. Kiedy na dole przeczytałem: „Ilość plików:7932”, drgnąłem.
- Zamierzasz mi to wszystko pokazać albo, co bardziej prawdopodobne, zmusić mnie do obejrzenia tego wszystkiego? – zapytałem z obawą, która odbiła się w moim głosie.
- Nie, oczywiście, że nie – zaśmiał się. – Chciałem ci pokazać tylko jedną rzecz.

zdjęcie

- Co w tym takiego wspaniałego? – zdziwiłem się. – Przecież to zdjęcie z okładki albumu „Distance.exe”.
- No niby tak – wzruszył ramionami. – A pamiętasz sesję, na której ją zrobiono? – podrapałem się po głowie, wyczuwając pod palcami dość sporych rozmiarów kołtun. Westchnąłem.
- Niezbyt – przyznałem zgodnie z prawdą.
Wtedy Meto wybrał jeden plik z ich tak pokaźnej liczby, a na ekranie pojawił się taki obraz:



- Taa, teraz pamiętam – zachichotałem pod nosem. – Czułem się wtedy nieco pominięty i odsunięty od reszty – parsknąłem.
- A ja pamiętam, że na początku Koichi próbował zmiażdżyć mi tyłkiem klatkę piersiową – perkusista wziął głębszy oddech i pokręcił głową, wracając do wspomnień. – Ale nie o to mi chodzi… Czy nie uważasz, że to mogło się zacząć właśnie od tego?
- Co się mogło zacząć od czego? – nie zrozumiałem, o co mu chodziło.
- No związek Koichiego i Tsuzuku – sprostował. – Nie wydaje ci się, że mógł mieć początek właśnie na tej sesji?
- Niby dlaczego? – podniosłem jedną brew.
- No spójrz na nich! – wskazał palcem najpierw basistę, a następnie wokalistę. – Czy nie masz wrażenia, jakby Koichi siedział na Tsuzu… któremu jest dobrze?
- O czym ty mówisz?! – wrzasnąłem niemalże przerażony. Wiedziałem, że Meto jest zboczony, ale żeby do tego stopnia?! Żeby posądzać kolegów z zespołu o romans?!
- Daj spokój – machnął ręką. – Przecież wszyscy wiedzą, że Tsuzuku i Koichi są razem. Nie mów, że nie zauważyłeś. Na koncertach i próbach zachowują między sobą dystans, żeby nikt nic nie podejrzewał, jednak… pamiętasz, co się działo przed ostatnim występem za kulisami?
- W sensie… Chodzi ci o to, kiedy otworzyliśmy drzwi do garderoby, a Koichi wypinał się w stronę Tsuzu, który klepnął go w tyłek? – zapytałem cichutko, czując wypieki na twarzy. Do tej pory czułem się głupio, że miałem okazję zobaczyć ich w takiej sytuacji…
- Dokładnie – kiwnął głową.
Przysunąłem się bliżej biurka i przyjrzałem dokładnie twarzy Tsuzuku oraz poruszającej się klatce piersiowej basisty. Ponad to zauważyłem, że za czy raczej na Koichim leży ręka, zdawało mi się, że wokalisty – trudno było rozróżnić, co jest ręką, a co nogą, a co dopiero ustalić, która kończyna, do kogo należała, gdyż byliśmy tak ze sobą spleceni, iż z daleka z pewnością musiało to wyglądać na zbiorową orgię…
Przeszedł mnie dreszcz…
- Spójrz tu – wskazałem na ową rękę, która zdawała się przynależeć do Tsuzu. – Czy nie wydaje ci się jakby… Tsuzuku dotykał Koichiego…?
- Moim zdaniem to to wygląda, jakby nasz kochany wokalista wsadził rękę między nogi basisty – powiedział to samo, co ja, jednak znacznie bardziej dobitnie. – To by wyjaśniało, dlaczego Koichi tak nerwowo się porusza – wydedukował.
- Mnie się jeszcze zdaje, że podryguje nerwowo nogą w rytm… no wiesz… - spąsowiałem jeszcze bardziej.
- W rytm tego, jak Tsuzuku go onanizuje – dokończył.
- No właśnie… - wziąłem głębszy oddech. – Ponad to nie mogę wyzbyć się wrażenia, że Koichi siedzi na Tsuzu,  a on go… mimo iż wiem, że przecież tak nie było!
- Posuwa od tyłu – uzupełnił moją myśl. – Na początku też tak miałem; ale przyjrzyj się. Basista siedzi między nogami wokalisty – zauważył. – Jednak to wcale nie sprawia, że podtekst seksualny znika. Wręcz przeciwnie. Wyjaśnia to te nieskoordynowane ruchy Tsuzuku.
- Tylko my tacy statyczni jak te manekiny… - mruknąłem.
- A co? Chcesz, żebym też cię przeleciał na sesji zdjęciowej? – zapytał poważnie, przez co mało nie spadłem z krzesła.
- Nie~!

A jak to zwykle w bajce bywa,
Na końcu na scenę wpada narratorka parszywa.
Głosi morał:
„Nieważne, co miało miejsce w rzeczywistości,
Ludzie pozbawią tego jednolitości.
Dodadzą drugie dno,
Bo o to przecież nietrudno.
Ludzie o seksie prawią
I świetnie się przy tym bawią,
Byle nie o nich mowa,
Bo wtedy obraza długookresowa.”

Rzecz jasna Koichi i Tsuzuku nigdy nie mieli się dowiedzieć o historii, jaką ułożyli gitarzysta i perkusista na podstawie gif’u, dlatego nie mieli nawet okazji wyjaśnić, że w garderobie Tsuzu jedynie zapinał basiście górną część jego stroju snecicznego. Miała ona zamek na plecach, z czym różowowłosy nie mógł sobie sam poradzić, a klepnięcie w tyłek miało charakter „przyjacielski”. Nie było też im nigdy dane zaprzeczyć, że między nimi doszło kiedykolwiek do stosunku…



…a może jednak jest ziarnko prawdy w tych domysłach?


Wyniki głosowania 2

Wynika głosowania z poślizgiem jednego dnia, ale są:
Liczba oddanych głosów: 44

1. Aoi x Uruha (The GazettE) -> Aoi-uke 12 głosów – 27,27%
2. Reita x Aoi (The GazettE) 19 głosów – 43,18%
3. Shoya x Yo-ka (DIAURA) 13 głosów – 29,55%

No… Wow, nie mam nic innego do powiedzenia xD
Jestem naprawdę zdumiona takim obrotem spraw – zaskoczyłyście mnie (chyba zgodnie z moim życzeniem, które uwzględniłam w ostatniej notce). Cieszę się, że jednak wygrał paring z DIAURĄ, jednak niekoniecznie zadowala mnie ilość komentarzy i wyświetleń pod one-shotem z Kuiną i Sumaru -.-‘’ Totalna porażka… Wiem, że ten shot może nie był górnych lotów, ale żeby było AŻ tak źle? ;_;
W każdym razie rozstrzygnięte – możecie się w najbliższym czasie spodziewać się czegoś z paringiem Zero x Hizumi (D’espairsRay), Reita x Aoi (The GazettE), Shoya x Yo-ka (DIAURA).  Mam też napisaną „bajkę” o Mejibray, którą prawdopodobnie wstawię już dziś, choć myśl, że nie będziecie tego komentować naprawdę mnie demotywuje (/.-)’’ (oczywiście ilość waszych komentarzy przekłada się na częstotliwość pojawiania się notek, więc jeśli nie będzie komentarzy to możliwe, że z tymi trzema shotami nie wyrobię się do świąt ani do sylwestra…).
Poza tym przypominam, że planuję shota także z Dir en Grey – skoro żaden z paringów z Dirami nie wygrał to postawię na swój i będzie to prawdopodobnie Kyo x Toshiya (początkowo chciałam zrobić Kaoru x Die lub Kaoru x Shinya, ale specjalnie dla Amidamaru „wcisnęłam” tu Kyo). Planuję zabrać się za pisanie już dziś, ale nie wiem kiedy to opublikuje (i czy w ogóle coś z tego wyjdzie, czy nie będzie to taki gniot jak z Red Rum)…


A więc… Zaraz wstawiam „bajkę” o Mejibray i komentujcie~!

Miniaturka Kuina x Subaru (Royz)

W sumie to nie miało wyglądać tak... no ale jest jak jest...

Tytuł: ?
Paring: Kuina x Subaru (Royz)
Typ: miniaturka
Gatunek: ?
Beta: -

Przyszedłem do domu cały przemoknięty i zły. Samochód zepsuł mi się pod studiem i musieli go odholować. W tym czasie jednak była wciąż piękna pogoda, dlatego zdecydowałem się iść na pieszo do domu. Zawsze lubiłem rozmyślać podczas spacerów. Setki ludzi mijało mnie na zatłoczonej ulicy, a ja byłem nieobecny i jakby odcięty od ich świata – to dawało pewnego rodzaju osobliwość, która naprawdę lubiłem poczuć… w dodatku wtedy doznawałem odczucia, iż jestem nieco inny, niecodzienny, może wciąż na tyle dziecinny, żeby przenieść się do własnego świata i zignorować ten rzeczywisty, jednak to mnie uszczęśliwiało. Nawet jeśli w tym danym momencie nie miałem na sobie scenicznego stroju ani makijażu i nie wyróżniałem się jakoś znacząco z tłumu – dla obserwatora z wysokości (choćby z wiaduktu) zapewne byłbym tylko kolejnym punkcikiem przewijającym się po szerokim chodniku – to myśl, że jestem wyjątkowy choćby przez umiejętność ignorowania tego, czego nie chcę widzieć, sprawiała, że delikatny uśmiech błąkał mi się na ustach.
Ale ja nie o tym chciałem – wracając do głównego tematu; kiedy tak szedłem ze słuchawkami w uszach, drobne kropelki wody zaczęły osiadać na mnie i wszystkim dookoła. Zaczęło mrzeć. W tym momencie postanowiłem dojechać do domu metrem, jednak zorientowałem się, że nie mam przy sobie portfela, nawet żadnych drobnych w kieszeni, bo wszystko zostało w schowku w aucie… (razem z telefonem i dokumentami, jednak w tym momencie to najbardziej brak pieniędzy mi doskwierał i nie przejmowałem się pozostałymi rzeczami).
Od mojego mieszkania do studia dzieliła mnie odległość niecałych trzech kilometrów. Teoretycznie nie jest to dużo, ale mało też nie… Na przejażdżkę samochodem może trochę za mało (ale biorąc pod uwagę, że zazwyczaj po próbie odwodziłem Kuinę, który mieszka na drugim końcu miasta to jednak nie było to znowu takie bez sensu), jednak na bieg sprintem za dużo. Już jako dzieciak lubiłem dużo chodzić, a jako nastolatek potrafiłem krążyć po mieście przez cały dzień, więc przejście trzech kilometrów nie było dla mnie problemem, nie padłbym gdzieś po drodze ze zmęczenia i barku tchu, jakby to zapewne wyglądało w przypadku basisty, jednak co innego spacerować, a co innego biegać. Nigdy nie byłem dobrym sportowcem, więc nawet nie do opisania jest to, jak bardzo paliły mnie płuca od nadmiernego wysiłku, w głowie huczało, a w boku kuło. Jakby tego wszystkiego było mało, samochód oblał mnie brudną wodą z kałuży, a kiedy już zmaltretowany dotarłem do swojego bloku, poślizgnąłem się na mokrej podłodze i wywinąłem „orła”, po czym mój tyłek bliżej poznał się z twardymi kafelkami w piaskowym odcieniu.
Wygrzebałem z kieszeni klucze i otworzyłem drzwi mieszkania. Wszedłem do środka i zdjąłem przemoczone buty oraz kurtkę w przedpokoju. Miałem zamiar przejść do łazienki, kiedy nagle moją uwagę przykuło lustro – a raczej jego odbicie. Matko Boska obojętnie, z którego kościoła! Mało sam się nie wystraszyłem własnego wyglądu! Istnie siódme dziecko baby jagi… Potargane, mokre włosy przyklejone do skroni, czoła i karku, wciąż zaczerwienione policzki od morderczego biegu, czarne smugi na policzkach od tuszu do rzęs, który się rozmazał, bluzka, która prześwitywała… Westchnąłem ciężko i załamany pokręciłem głową. Nie marzyłem teraz o niczym innym, jak o ciepłej kąpieli, gdyż byłem zziębnięty; jednak tak, jak łatwo się domyślić, to nie był mój szczęśliwy dzień, dlatego nie dane było mi to zrobić, gdyż doszedł mnie głos z salonu.
- Subaru! – do przedpokoju wszedł Kuina, przecierając oczy. – Jakoś długo ci dziś zajęło dotarcie do domu. Czekałem na ciebie tak długo, że zas… - urwał, kiedy w końcu na mnie spojrzał. – Zadarłeś z yakuzą?
- Nie – odpowiedziałem głosem wypranym z wszelkich emocji.
- Próbowali cię zgwałcić?
- Nie.
- W takim razie nie pozostała żadna inna opcja; kałamarnica próbowała cię wciągnąć pod wodę i zabić w odwecie za wszystkie sushi, które zjadłeś z jej braćmi, siostrami, bratanicami, bratankami, siostrzenicami, siostrzeńcami, rodzicami, dziadkami, wujkami, ciotkami, córkami, synami, mężami lub żonami (albo jedno i drugie),…
- Nie – przerwałem mu.
- Jeszcze nie skończyłem! – oburzył się. – I wnukami – dodał.
- Nie – powtórzyłem.
- No to nie wiem – rozłożył ręce w bezradnym geście.
- Opowiem ci wszystko, jak się wykąpię, dobrze? – zaproponowałem.
- Nie – chłopak złapał mnie za rękę i poprowadził do salonu. – Najpierw mi opowiesz! Wiesz, że jestem ciekawski i jeśli mi wszystkiego nie wyjaśnisz to zacznę snuć swoje chore domysły…
- Kuina… - westchnąłem, stojąc nad nim, podczas gdy fioletowowłosy zdążył już umościć się na kanapie w pozycji półleżącej. – Jestem cały mokry, gdybyś nie zauważył.
- Zauważyłem, zauważyłem – machnął ręką. – Nie przeszkadza mi to w niczym – zmusił mnie, żebym usiadł obok niego, po czym założył nogi na moje kolana, tak jak miał to w zwyczaju robić.
Ponownie westchnąłem i w telegraficznym skrócie opowiedziałem to, co miało miejsce, wiedząc, że nie ma sensu się z nim kłócić. Zresztą nawet nie miałem na to siły. Kiedy tylko usiadłem uleciały ze mnie resztki energii, dzięki którym jeszcze chwilę temu trzymałem się na nogach. Zrobiłem się senny. Zamknąłem oczy i z pewnością bym zasną, gdyby nie to, że przeszkadzał mi fakt, iż ubranie klei się do mojego ciała, jestem mokry i brudny.
- To lepiej niżby miała cię zaatakować kałamarnica – podsumował, kiedy skończyłem mówić.
- No niby tak… - mruknąłem. – Przynajmniej ty nie miałeś dzisiaj pecha.
- Fakt. Moje szczęście – zaśmiał się, po czym spoważniał. – Chociaż dziś chodzą mi po głowie jakieś dziwne myśli…
Oj, w tym momencie zorientowałem się, że basista już szykuje się, żeby podzielić się ze mną tymi swoimi dziwnymi, „błyskotliwymi” myślami. W naszym zespole fioletowowłosy był nazywany „filozofem”, właśnie ze względu na rzeczy, nad którymi rozmyślał i sentencje, którymi lubił się z nami dzielić.
- Jakież to myśli? – mój jeden kącik ust podniósł się.
- Zastanawiałem się dzisiaj dlaczego okrągła pizza pokrojona w trójkąty jest pakowana w kwadratowe pudełko… dlaczego nie można zrobić trójkątnej pizzy pokrojonek w trójkąty i zapakowanej w trójkątne opakowanie?... albo dlaczego bułka nazywa się „bułka”, a nie chleb kółko; przecież to prawie jedno i to samo! (wiem, że to głupie i że w Japonii chleba praktycznie wcale się nie je, ale to są moje, polskie „rozkminy”, za które przepraszam xD od aut.) – wyrzucił ręce w powietrze. Spojrzałem na Kuinę i zaśmiałem się cicho pod nosem, jednak to nie był koniec; chłopak zdawał się być w „ferworze walki”. – Poza tym, jak ciebie nie było, oglądałem przez chwilę telewizję. Akurat leciało to nowe PV Mejibray („Decadence”, kto jeszcze nie posłuchał – polecam! od aut.). Przyglądałem się tak im wszystkim… I wiesz, co zauważyłem?
- Co? – zapytałem od niechcenia.
- Że wszyscy mają zasłonięte jedno oko! Meto guzikiem, Tsuzuku różą, Koichi przepaską a’la pirat, MiA taką nieco inną, grubszą przepaską… Nie uważasz, że to dziwne? Zastanawiałem się czy nie pogadać o tym z Koichim… - mruknął. – Zresztą to jest takie nie fair! Ja też noszę przepaskę, bo chcę być wyjątkowy, a ich cały zespół tak ma… Czuję, jakby moja dusza została zgwałcona… - wzdrygnął się. – Dlaczego nigdy nie udaje mi się być wyjątkowym? – jęknął żałośnie.
- A to, że masz fioletowe włosy i prawie trzydzieści kolczyków w całym ciele (różni fani podają różne liczby – jedni mówią, że ma 24, inni, że 27… Ja osobiście doliczyłam się 26, ale nie chcę przekłamać, dlatego rzuciłam tu taki ogólnik od aut.) nie czyni cię wyjątkowym?
- Nie – odpowiedział z miną naburmuszonego dziecka.
Tym razem roześmiałem się znacznie głośniej. Spojrzałem na muzyka, który zdawał się być urażony moją reakcją. Spojrzałem na niego miękko i pokręciłem głową z politowaniem, a jednocześnie delikatnym uczuciem.
- A to, że jesteś mój? – przybliżyłem się znacznie do niego. – To również nie sprawia, że jesteś wyjątkowy?
Kuina delikatnie się zarumienił i uśmiechnął nikle. On również przysunął się do mnie. Nasze usta złączyły się w krótkim, czułym pocałunku.
- Wybacz, że tego nie uwzględniłem – szepnął i musnął moje wargi ponownie.
Odsunęliśmy się z powrotem na nasze poprzednie miejsca. Zadrżałem z zimna, co nie uszło uwadze basisty. Wsunął dłoń pod moją bluzkę i położył ją na moim brzuchu. Jego skóra była taka gorąca… wręcz upajałem się tym. Chłopak podwinął materiał t-shitru i zdjął go ze mnie. Nachylił się i zaczął całować moją szyję. Odchyliłem głowę do tyłu, ułatwiając mu tym samym do siebie dostęp. Jednocześnie rozpinał moje spodnie, których szybko się pozbył.  Masywna sprzączka paska wydała z siebie nieprzyjemny dźwięk, kiedy uderzyła o podłogę. Opuszkami palców musnął moje krocze przez materiał bokserek, przez co przeszedł mnie dreszcz wzdłuż kręgosłupa. Przesunął dłonią po wewnętrznej stronie mojego uda, a w momencie, kiedy już myślałem, że się mną zajmie…
- Marsz to łazienki! – podniósł się i wskazał mi palcem odpowiednie drzwi. – Żebym musiał cię rozbierać do kąpieli!... Naprawdę, Subaru, ile ty masz lat? – wywrócił oczyma.
Westchnąłem zawiedziony, jednak mimo wszystko usłuchałem go. Już w samej bieliźnie poszedłem do łazienki i odkręciłem kurek z wodą, przygotowując sobie kąpiel w wannie. Dodałem mojego ulubionego płynu do kąpieli o zapachu białej czekolady i obserwowałem, jak na tafli tworzy się piana. Kiedy wody było wystarczająco dużo, zdjąłem z siebie bokserki i wszedłem do wanny. Nie powstrzymałem jęku przyjemności, który wydał się z moich ust, gdy zanurzyłem się w ciepłej wodzie. Zamknąłem oczy. Rozkoszowałem się ciepłem, które pieściło moje ciało, kiedy niespodziewanie usłyszałem ciche kliknięcie. Otworzyłem oczy i spojrzałem na Kuinę, który był już bez spodni. Spojrzałem na niego zdzwiony, na co on odpowiedział mi szelmowskim uśmiechem.
- Musisz mi wynagrodzić ten czas, który kazałeś mi na siebie czekać – zaśmiał się cicho, po czym zdjął koszulkę i usiadł na brzegu wanny. – Musisz się mną zająć – zachichotał.
- Z wielką przyjemnością – odpowiedziałem mu z szerokim uśmiechem i wciągnąłem go do wanny. Przyciągnąłem go do namiętnego, gorącego pocałunku, jednocześnie ściągając z niego bieliznę.

Może tok myślenia fioletowowłosego był w istocie nieco dziwny i nie zawsze posiadał jakiś sens, jednak to było to, co go wyróżniało, przez był wyjątkowy. Na dodatek wiedział, jak poprawić mi nastrój, a teraz tylko to się dla mnie liczyło. Może Kuina nie zostanie nigdy Platonem XXI w., ale jako filozof seksu jest wspaniały i niezrównany… a co najważniejsze, jest mój.

Wyniki głosowania

A więc statystyki miewają się tak - łącznie było 156 głosów i ankieta wygląda tak:

1. Reita x Aoi (The GazettE) 13 głosów – 8,33% => dogrywka
2. Reita x Kai (The GazettE) 8 głosów – 5,13%
3. Reita x Uruha (The GazettE) 10 głosów – 6,41%
4. Aoi x Uruha (The GazettE) -> Aoi-uke 13 głosów – 8,33% => dogrywka
5. Aoi x Uruha (The GazettE) -> Aoi-seme 7 głosów – 4,49%
6. Reita x Ruki (The GazettE) 5 głosów – 3,21%
7. Aoi x Ruki (The GazettE) 4 głosy – 2,56%
8. Ruki x Uruha (The GazettE) 5 głosów – 3,21%
9. Aoi (The GazettE) x Yo-ka (DIAURA) 2 głosy – 1,28%
10. Aoi (The GazettE) x Kazuki (Screw) 9 głosów – 5,76%
11. Reita (The GazettzE) x Reno (ViViD) 3 głosy – 1,92%
12. Kai (The GazettE) x Miyavi 4 głosy – 2,56%
13. Maya (LM.C) x Miyavi 7 głosów – 4,49%
14. Ko-ki x Shin (ViViD) 8 głosów – 5,13%
15. Kuina x Subaru (Royz) 4 głosy – 2,56%
16. Hiyuu x Yuuki (Laycon) 3 głosy – 1,92%
17. Kanon x Bou (An Cafe) 2 głosy – 1,28%
18. Zero x Hizumi (D’espairsRay) 14 głosów - 8,47% => zwycięzca bezapelacyjny
19. Karou x Kyo (Dir en Grey) 6 głosów – 3,85%
20. Die x Shinya (Dir en Grey) 7 głosów – 4,49%
21. Toshiya x Shinya (Dir en Grey) 7 głosów – 4,49%
22. Shoya x Yo-ka (DIAURA) 13 głosów – 8,33% => dogrywka

Nawet sobie nie wyobrażanie, jaka byłam zdziwiona, kiedy to właśnie Hizu i Zero mieli największą ilość głosów (mimo że cały czas o nich piszę) - niemniej, nie smuci mnie to; mam nadzieję, że jest to jedynie dowodem na to, że dzięki moim wypocinom spora liczba osób przekonała się do D'espairsRay i tego paringu.

Tak jak zapowiadałam wygrywają trzy paringi, jednak wyszło, że są trzy paringi z 13 głosami, a mogą wejść jeszcze tylko dwa, albowiem największą ilość głosów (14) zgarnęli Hizumi i Zero i oni są bezapelacyjnymi zwycięzcami.
Właśnie dlatego robię dogrywkę, która będzie trwała tym razem do piątku. Głosujcie teraz TYLKO NA JEDEN paring, który chcecie, aby wygrał.

1. Aoi x Uruha (The GazettE) -> Aoi-uke
2. Reita x Aoi (The GazettE)
3. Shoya x Yo-ka (DIAURA)

Jeden z tych paringów rzecz jasna odpadnie i nie zostanie uwzględniony. 
Szczerze powiedziawszy to mam już podejrzenia (jestem na 99% pewna), który paring odpadnie, jednak mam nadzieję, że mnie zaskoczycie.

Poza tym zauważyłam, że rozwinął się straszny "fangirlizm" na Aoia... Pytanie do was; za co tak bardzo lubicie Aoi w fanfickach?

A teraz strzelę durną gadkę: Za moich czasów, kiedy byłam absolutnym fangirlem Gazetto i nie znałam innych wspaniałych (...szych) zespołów to Ruki był najbardziej pożądaną postacią w fickach - mało kto czytał opowiadania z paringiem bez Ruksa (no chyba, że była to Aoiha); załapałam się też na część manii na Uruhę, a potem odkryłam Zero i jego samojebki i... no jakoś samo tak wyszło xD Doprawdy, dziwne - jak szybko zmieniają się upodobania fanek O.o''

Zapowiadam także, że w najbliższym czasie (może nawet jutro czy dziś w nocy, jeśli się wyrobię) pojawi się miniaturka z paringiem Kuina x Subaru (Royz), gdyż natchnęło mnie pewne zdjęcie i nie mogę przepuścić takiej okazji ;p


No i jeszcze jedno pytanko:

Czy chcecie, aby na tym blogu odbywały się jakieś konkursy związane z j-rockiem?

Mam kilka pomysłów... Rzecz jasna dotyczyłyby one zespołów, które wcześniej same byście wybrały :)

Co do statystyk... Gdybym się uparła to mogłabym narzekać, że spadają one od lutego 2012 roku... (wykresy bloggera nie kłamią!), choć z drugiej strony obserwatorów wciąż przybywa, więc nie jest tak źle :)

Widzę, że ostatnio nikomu nic się nie chce - ani pisać, ani czytać, ani w ogóle nic... Najlepiej to w ogóle bym się zakopała pod kołdrą i nie wychodziła do wiosny, ale cóż, nie mogę niestety tak zrobić.

Co do opowiadania o RedRum - Aoi, napisałam je, ale chyba nie wstawię... Chyba na pewno, bo jest denne i błahe ;_; Strasznie mi się nie podoba -.-''

A co do głosowania; oto paringi, które się pojawiły:

1. Reita x Aoi (The GazettE)
2. Reita x Kai (The GazettE)
3. Reita x Uruha (The GazettE)
4. Aoi x Uruha (The GazettE) -> Aoi-uke
5. Aoi x Uruha (The GazettE) -> Aoi-seme
6. Reita x Ruki (The GazettE)
7. Aoi x Ruki (The GazettE)
8. Ruki x Uruha (The Gazette)
9. Aoi (The GazettE) x Yo-ka (DIAURA)
10. Aoi (The GazettE) x Kazuki (Screw)
11. Reita (The GazettE) x Reno (ViViD)
12. Kai (The GazettE) x Miyavi
13. Maya (L.MC) x Miyavi
14. Ko-ki x Shin (ViViD) [zaczęłam już nawet z tym paringiem opowiadanie, ale je usunęłam, bo było równie żałosne, co to o RedRum]
15. Kuina x Subrau (Royz)
16. Hiyuu x Yuuki (Laycon)
17. Kanon x Bou (An Cafe)
18. Zero x Hizumi (D'espairsRay)
19. Kaoru x Kyo (Dir en Grey)
20. Die x Shinya (Dir en Grey)
21. Toshiya x Shinya (Dir en Grey)
22. Shoya x Yo-ka (DIAURA)

No, trochę tego wyszło xD
Przypominam, że wygrywają TRZY paringi~!

Poza tym napomnę, że mam już pomysł na shota z Kyo i w moim mniemaniu był to Toshiya, ale zawsze mogę zmienić; zresztą, nie daję gwarancji, że wyjdzie to inaczej niż w przypadku RedRum i ViViD.

W komentarzach piszcie numery z paringami, na które głosujecie (rzecz jasna można wybrać więcej niż jedną pozycję)!

...? + głosowanie

Tak, mam kompletnego lenia - ponad to masę nauki i konkursów (po cholerę ja się na nie zapisuję?!...) W dodatku problemy z wyborem następnej szkoły są po prostu nie do opisania (brak koncepcji, formalności, braki w moich dokumentach...). Poza tym ostatnie wpisy nie były furorą, o czym świadczy liczba komentarzy; wiem, że wszystkie jesteście zajęte szkołą ect. tak jak ja, jednak... KOMENTARZE TO POŻYWKA DLA AUTORA~! Przez was chodzę niedożywiona i dlatego mój mózg nie funkcjonuje poprawnie.

Właśnie dlatego (czyt. dla dowartościowania się, że ktoś jednak czyta moje wypociny) po raz kolejny chcę zorganizować głosowanie. Skoro macie dość Hizu i Zero (na których punkcie ja mam manię) to chcę się dowiedzieć, o czym wy chciałybyście przeczytać.
Zasady już chyba znacie, gdyż nie jest to pierwsza taka akcja na moim blogu, jednak i tak je przypomnę; w komentarzach piszcie zespół oraz PARING, z którym chciałybyście coś przeczytać. W następnym etapie wypiszę wszystkie propozycje i głosowanie odbędzie się jeszcze raz, a zwycięży rzecz jasna ta propozycja, która dostanie najwięcej głosów.

Padła już kilkakrotnie prośba o shota z ViViD (pamiętam, pamiętam; nawet zaczęłam dwa opowiadania z nimi!), ale nie wiem, jaki chcecie paring (szczerze to nie słucham tego zespołu, więc jakoś nie mam szczególnych upodobań do jego członków...). Więc podkreślę jeszcze raz, piszcie jakie chcecie PARINGI!

Mam nadzieję, że dzięki temu rozruszacie się przy tym i wy i ja :)

Ach, zapomniałam wspomnieć o małym niuansie! Mianowicie, planuję napisać shota świątecznego, noworocznego i coś pomiędzy jednym, a drugim, mam pomysł, jednak nie chcę zdradzać go - niech to będzie niespodzianka; w takim wypadku wygrywają TRZY paringi z największym poparciem~!

No dobra, oprócz tego wszystkiego muszę się jeszcze przyznać, że tak całkowicie to się nie lenię, bo piszę jedno opko,,, które nie jest absolutnie yaoi, ma charakter fantasty i nawiązuje do D.gray-man'a (moja druga mania)... Na razie ma 37 stron (myślałam, że zamknę się w 50, ale nic z tego...).
Wybaczcie, ale musiałam to uwzględnić, bo inaczej nie mogłabym zasnąć w nocy~!

W każdym razie;
LICZĘ NA WAS ♥